W słoneczne sobotnie południe drzwi do Prywatnego Muzeum Kolejnictwa otwiera nam pan Jerzy Grabowski. Miejsce jest wyjątkowe, wręcz przedziwne. Czuje się tu specyficzną atmosferę i namacalną pasję Jerzego Grabowskiego. Dwie małe salki eksponujące zbiory różne zgromadzone wiele lat robią duże wrażenie. Eksponaty  zostały wpisane do rejestru muzeów kolejnictwa /NR 457/ przez Ministra Dziedzictwa, Kultury Narodowej pana Piotra Glińskiego. To wspaniała wiadomość!

 
Sądzę, że jest ich może dwa tysiące, może więcej. Wartościowe eksponaty: łóżko, pokaźnych rozmiarów waga, na manekinie ubiór kolejarza, duża ilość czapek…Na ścianach  obrazy, zegar, portrety znanych ludzi, urzędowy wpis muzeum do rejestru Muzealnictwa Kolejowego. Na stoliczkach: dokumenty, stare książki, naczynia, stary telefon, tablice, liczydło dużych rozmiarów, powszechnie stosowane w kasach instytucji, pamiątkowe medale, odznaczenia, legitymacje kolejowe, makiety, wykresy…i inne „skarby”. Na ławkach i na podłodze sporo żelazek /z duszą/, dużo latarek, które służyły kolejarzom podczas pracy na nocnej zmianie/karbidowe, starej daty/. Jest kolorowa „Lokomotywa” Tuwima i inne publikacje historyczne. Są archiwalne maszyny do pisania i chyba stare radio. Bardzo ładnie prezentują się kolejarskie czapki, mundury kolejowe.
.

Małe dwie salki ekspozycyjne na terenie dawnego Dworca PKP – Ostrołęka Stacja, w których stłoczone są zbiory, nie spełniają swej roli. Brak jest tematycznego pogrupowania gablot i selekcji eksponatów. To zadanie na przyszłość, wymaga bowiem nakładu pracy archiwistów podczas opisywania unikalnych zbiorów.

Mam nadzieję, że w Ostrołęce, w której nie ma zbyt wielu obiektów kultury, znajdzie się odpowiedni lokal dla rozwijającego się Prywatnego Muzeum Kolejnictwa. Z pewnością byłaby to promocja miasta i zachęta do zatrzymania się turystów jadących na Mazury. Warto o tym pomyśleć. Póki co, jest co oglądać i podziwiać. Kolekcjoner – jest chętny do prezentowania zbiorów. Spotkania z dziećmi, znajomymi, mieszkańcami Stacji, Ostrołęki, Rzekunia dostarczają mu wiele radości i satysfakcji. Zależy mu też na pozyskiwaniu nowych pamiątek. 

.

.

Ze Stacją kolejową  zrosło się życie wielu pokoleń rodzin kolejarskich. Trochę  refleksji o kolejarzach sprzed półwiecza zebrałam od bliskich mi osób. Moja koleżanka Bożena, córka  kolejarza, wieloletnia dziennikarka związana z portalem nowojorskim, tak wspomina swego Tatę Lucjana.

URODZIŁEM SIĘ NA STACJI

Pochodzę z kolejarskiej rodziny. Kolejarzami byli rodzice i dziadkowie moich rodziców. Tradycje kolejarskie kontynuowane są od kilku pokoleń. Nawet moja najmłodsza siostra tez przez kilka lat swojej pracy zawodowej związana była z koleją. Wszyscy bracia mojego taty byli kolejarzami. Gdy brata mojej mamy zapytano kiedyś w urzędzie  o miejsce urodzenia. Odpowiedział: urodziłem się na stacji. Teren wokół dworca i okolic nazywano obiegowo Ostrołęką Stacją.

Mama, jako młoda dziewczyna, pracowała w bufecie na dworcu kolejowym. Tam poznała tatę, kolejarza, który przez kolejne lata awansował. Był ambitny, pracowity, wieczorowo ukończył szkołę średnią, żeby móc awansować z konduktora na rewizora pociągów. Pamiętam, jak tata ślęczał nad książkami, trzymając nogi w misce z wodą. Wracał z pracy na kolei i siadał do odrabiania lekcji -przybliża historię rodziny Bożena, najstarsza latorośl.

Jestem dumna z mojego taty – dopowiada Bożena. – Jako rewizor tata oceniany był w pracy za ilość ukaranych pasażerów podróżujących bez biletu. Zawsze miał z tym problemy. Ścigano go za słabe wyniki. Nie miał serca karać kogoś, kto wzbudzał litość, kto nie miał pieniędzy albo z innych powodów jechał na gapę. Z takim podejściem do zawodu, tata nie był najlepszym rewizorem. Oczywiście nie podchodził pobłażliwie do tych, którzy zasługiwali na karę, jadąc bez biletu. Cwaniaczków nie brakowało.

Praca na kolei na stanowisku rewizora miała też i tę zaletę, że tata mógł tak układać grafik pracy, aby mieć czas na prowadzenie warzywnictwa. Zarobki na kolei nie były zbyt wysokie. Tata był jedynym żywicielem rodziny. Mama zajmowała się wychowaniem naszej czwórki. Pieniądze uzyskane ze sprzedaży nowalijek zasilały domowy budżet. Podróże i rozmowy z pasażerami przynosiły także zysk w postaci zdobywania informacji o prowadzeniu badylarstwa. Właściciele podwarszawskich cieplarni dzielili się z tatą doświadczeniami i nowinkami.

***

Swymi wspomnieniami dzieli się Andrzej, syn kolejarza. Aktualnie mieszka w Kielcach, ale wychował się w Rzekuniu, kształcił w Białymstoku – szkoła średnia i w Warszawie – studia na Politechnice Warszawskiej. Kolega Andrzej zachował w pamięci kiosk dworcowy z mnóstwem gazet. Chłonął artykuły związane z ówczesną sytuacją polityczną, do dziś imponuje wiedzą historyczną. 

PRACĘ TRAKTOWAŁ JAKO SŁUŻBĘ

Mój ojciec, Stanisław, pracę na Stacji Kolejowej Ostrołęka rozpoczął w roku 1923 jako personel pomocniczy w Przychodni Kolejowej. Z tego okresu wspominał z wielkim szacunkiem dr Psarskiego, który sprawował pieczę lekarską nad pracownikami kolei. Miał wtedy 17 lat, w 1920 roku wrócił po tułaczce wraz z matką i dwoma siostrami z bolszewickiej już Rosji, a był wywieziony do Rosji w 1914 roku, z małej miejscowości Muszyństwo, za Narwią. Jako dorastający chłopiec przeżył barbarzyństwo Rewolucji Październikowej. To zostawiło na nim brzemię na całe życie, był uodporniony na ideologię komunistyczną. Po krótkim czasie pracy w przychodni zatrudnił się w Służbie Ochrony Kolei, strzegł powierzonego majątku, bo w morzu bezrobocia i biedy przewożone towary, a przede wszystkim węgiel stanowiły łakomą przynętę dla wszelkiej maści złodziejaszków. Kolejne obowiązki to praca konduktora, do wybuch II Wojny Światowej. Wojnę spędził we wsi Janochy, po ucieczce z budowy linii kolejowej pod Białymstokiem, gdzie zatrudnili go Niemcy. Kilka lat przed emeryturą, pracował  jako konduktor bagażowy. Na emeryturę odszedł w roku 1966. Pracę swoją  traktował jako służbę, obowiązki podejmował w  wyprasowanym mundurze i lśniących butach, on reprezentował etos pracownika państwowej instytucji.

Pięknie historię Stacji Ostrołęka opisał Czesław Parzych w publikacji „Sto lat kolei w Ostrołęce” wydanej w 1993r.

Wielu ludzi było mi znanych. To było bardzo aktywne środowisko, ludzie garnęli się do sportu i kultury. Wraz z upadkiem znaczenia węzła kolejowego nastąpiła dezintegracja i rozpad środowiska. Czy kiedykolwiek się odrodzi? Wątpię. Minęła bezpowrotnie część życia nas wielu. Czy to, co się zrodziło, jest lepsze, bardziej budujące? Nie wierzę i nie widzę. Czy mogło być inaczej? Myślę, że tak, gdyby podejmujący decyzje mieli szacunek do przeszłości i ludzkich losów.

KOLEJ BYŁA OKNEM NA ŚWIAT

Bardzo dobrze wspomina pracę na PKP pan Bronisław Kurpiewski, który związał się z koleją w latach 1958 – 2000. Przepracował 42 lata jako pracownik umysłowy w latach 1969 -2000 pracował w Warszawie w Centralnej Dyrekcji PKP, a potem na stanowisku finansowego kontrolera w Kolejowej Służbie Zdrowia. Pamięta dobrze te odległe lata.

Stacja Kolejowa w Ostrołęce w latach 60 -70 tych XX wieku wykonywała ogromną pracę przewozową. Pasażerowie podróżowali koleją służbowo i turystycznie. Kolej była oknem na świat. Wiele z nas jeździło do stolicy na zakupy, na studia, na handel czy nawet na grzyby do niedalekiej stacji Chorzele. Branża kolejowa była bardzo dobrym nerwem polskiej gospodarki – dodaje pan Kurpiewski. Po torach przesuwał się transport towarowy z węglem, samochodami czy materiałami budowlanymi. Pamiętam zapchane pociągi wiozące pielgrzymów do Łomży na spotkanie z Papieżem JPII w czerwcu 1991r. Na zawsze mam przeżycia ze spotkania z Ojcem Świętym w Białymstoku.

Aktualnie jako emeryt pan Kurpiewski udziela się w Związku Sybiraków Oddział Ostrołęka.

BUFETOWA GROCHÓWKA

Węzłowa Ostrołęcka Stacja PKP tętniła życiem dniem i nocą. Odprawiała  pociągi w różne strony Polski. Pamiętam, że w poczekalni dworca było zawsze tłoczno. 

Na widok pamiątek kolejarskich  wróciły  wspomnienia z lat mej młodości i pracy mojej Mamy śp. Heleny Bednarczyk w bufecie dworcowym. W latach 60-tych XX wieku wpadałyśmy z siostrą po powrocie ze szkoły średniej do bufetu na zupę. Pamiętam małe okienko w dworcowej jadalni, przez które kucharka podawała nam gorący posiłek. A na peronie w upalne letnie dni Mama sprzedawała podróżnym wodę z sokiem. Sprawnie robiła raporty z utargu na dużych liczydłach. Po nocnym dyżurze wracała zmęczona do domu, by po krótkiej drzemce brać się za domowe obowiązki. Nie narzekała nigdy na nadmiar prac, była zaprawiona do heroizmu po doświadczeniu syberyjskiej tułaczki i wdowiego życia. 

***

Dziś pozostały po dworcu kolejowym  puste kąty, dwa perony, tory kolejowe i podniszczony wiadukt… Miejsca te ożywia pociąg elektryczny relacji Ostrołęka – Tłuszcz kursujący wg rozkładu jazdy. Najnowsze optymistyczne informacje z dnia 13.11.2020 podaje Spółka Centralny Port Informacyjny/dane są w Dz. U. UE/. Linia kolejowa Ostrołęka – Łomża została wpisana na listę do realizacji do roku 2027. Polska zyskałaby  łącznie 563 km linii kolejowych.

Aktualnie na budynku dworcowym pozostał napis – OSTROŁĘKA DWORZEC KOLEJOWY. Nie powinien on zniknąć, gdyż mieszkańcy Ostrołęki, Stacji i okolicznych miejscowości mają do tej nazwy ogromny sentyment z powodu wieloletnich podróży koleją w różne strony Polski.

IDĄ ZMIANY….

Obecnie budynek dworcowy od zewnątrz jest zniszczony. Od wewnątrz zmienia się w nowoczesne Multicentrum nauki – taki mały „Kopernik” ostrołęcki. Poprzednie władze Ostrołęki za prezydentury pana Janusza Kotowskiego wywalczyły duże środki finansowe z Unii Europejskiej, opracowały projekt zagospodarowania dworcowego budynku. Część pieniędzy dołoży zapewne miasto. Cały budynek zyska nową elewację i aranżację wnętrza. Trwają prace modernizacyjne. Nic pewnego, co się stanie z pamiątkami kolejarskimi. Czy zostaną zabezpieczone sale na zebrane zbiory, czy będzie inny lokal na archiwalne zbiory. Czas pokaże.

***

Zapaliliśmy znicz pamięci przy Obelisku w hołdzie „Kolejarzom Węzła Ostrołęckiego Więzionym, Poległym i  Pomordowanym przez Niemców ,Sowietów i Urząd Bezpieczeństwa PRL w latach 1939 – 1956”/ Społeczność Stacji Ostrołęka/. Obok napisu widnieje logo SHZO im. kpt. Aleksandra Bednarczyka „Adama”. Obelisk znajduje się na Skwerze Kolejarza, a na lewo w widocznym miejscu stoi odrestaurowana lokomotywa ”Julcia”. To są zrealizowane projekty Jerzego Grabowskiego we współpracy z aktywistami społecznymi i Radą Osiedla Stacja. Dodam, że dzięki jego staraniom Rada Miasta nadała rondu w Ostrołęce im. 100-lecia Odzyskania Niepodległości.  Ostatnio radny otrzymał zaszczytne wyróżnienie – Medal Stulecia Niepodległości – nadany przez prezydenta RP Andrzeja Dudę, wręczony przez wicewojewodę Sylwestra Dąbrowskiego jako dowód wdzięczności za szczególne zasługi w służbie społeczeństwa i Ojczyzny. W Narodowe Święto Niepodległości dnia 11.11.2020 skromna uroczystość na rondzie im. 100-lecia Odzyskania Niepodległości uświetniła zawieszenie flagi na wysokim maszcie. Gratulacje! 

Kim jest dzisiaj?  Przede wszystkim szczęśliwym dziadkiem ośmiorga wnucząt, ojcem dwójki dzieci, mężem pani Krysi. Od wielu lat związany jest z pracą w Urzędzie Miasta, aktualnie jako radny Klubu PIS, wcześniej przewodniczący Rady Miasta. Z koleją związany  od roku 1979 do dziś. Tradycje zawodu kolejarza w jego rodzinie trwają od trzech pokoleń: dziadek Czesław – ojciec Stanisław  – i on syn Jerzy. Poza tym działa w Katolickim Stowarzyszeniu Kolejarzy, współpracuje ze Stowarzyszeniem Historii Ziemi Ostrołęckiej im. kpt. Aleksandra Bednarczyka ”Adama”, wspiera aktywnie społeczną działalność stowarzyszenia. Bardzo zaangażowany w życie mieszkańców Osiedla Stacja. Dla kondycji uprawia różne dyscypliny np. biegi na krótkie i długie trasy, jazdę rowerem, biegi, podróże.

Kolejarski świat wspominali: Jerzy Grabowski, Bożena Chojnacka, Andrzej Rudnicki, Bronisław Kurpiewski, Anna i Jan Noskowie, listopad 2020r.

.

Zebrała: Anna Nosek


1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj