Gdy kto chce zamknąć w jednym słowie,
ogrom uczuć jasnych do granic ostatka…
Niech przyklęknąwszy – to imię wypowie: 
jedno, jedyne, najsłodsze – Matka.

/Konstanty Dobrzyński/

26 maja świętujemy w Polsce Dzień Matki

Obchodzimy je od ponad stu lat, dokładnie 106 lat. Pierwsze świętowanie miało miejsce 26 maja w 1914 roku w Krakowie.

Mama – daje życie i pierwszy dom, otacza miłością i troską, tuli i kołysze, karmi i gasi pragnienie. Kocha ponad życie, a my na zawsze jesteśmy jej częścią.

Czy za tę miłość i wielkie oddanie można się w jakikolwiek sposób odwdzięczyć? To chyba niemożliwe i zawsze będziemy jej dłużnikami.

Jest jedna miłość, która nie liczy na wzajemność, nie szczędzi ofiar, płacze a przebacza, odepchnięta wraca – to miłość macierzyńska.

/ Józef Ignacy Kraszewski /

Dzień Matki jest dobrą okazją, żeby oprócz kwiatów, słodyczy, prezentów, powiedzieć swojej mamie coś, co może zbyt rzadko jej mówimy lub czego nie mieliśmy do tej pory odwagi powiedzieć.

  Kocham Cię. Dziękuję.

                                                     Oberwany guzik

Ona mi pierwsza pokazała księżyc
i pierwszy śnieg na świerkach,
i pierwszy deszcz.

Byłem wtedy mały jak muszelka,
a czarna suknia matki szumiała jak Morze Czarne.

Ten piękny wiersz poety Ildefonsa Gałczyńskiego recytowałam wielokrotnie na konkursach różnych szczebli. Byłam klasową recytatorką. Wiersz dość długi znałam na pamięć, ale dopiero dzisiaj jego treść dociera gdzieś do mojej głębi. Wówczas i przez kolejne lata, gdy miałam mamę, gdy nie byłam sierotą, nie zdawałam sobie sprawy kim naprawdę jest dla mnie moja mama. Nie była ideałem, często trudno było zaakceptować jej próby dowodzenia nami, ale z wielką wyrozumiałością tolerowała nasze wady i niedoskonałości. Umiała wybaczać i zapominać ,gdy padało o jedno słowo za dużo, gdy wysiadały nerwy. Była ciągle zatroskana o nasza czwórkę, a od czterech lat, po przedwczesnej śmierci siostry, zostaliśmy we trójkę.

W tym roku po raz pierwszy 26 maja nie będę mogła wręczyć Jej kolejnego ulubionego storczyka i jakiejś słodyczy. Nawet nie chcę myśleć jak przeżyje ten dzień. Tak Cię kocham mamo, tak bardzo brakuje mi Ciebie, tak bardzo tęsknię.

Noc

Dopala się nafta w lampce.
Lamentuje nad uchem komar.
Może to ty, matko, na niebie
jesteś tymi gwiazdami kilkoma?

Albo na jeziorze żaglem białym?
Albo falą w brzegi pochyłe?
Może twoje dłonie posypały
mój manuskrypt gwiaździstym pyłem?

Ból ściska serce, gdy powracają wspomnienia. Tyle zmarnowanych okazji, żeby przytulić, ucałować dłonie, dziękować bez końca, mówić kojące słowa. Mama tak bardzo ich potrzebowała. Ciągle miała jakiś problem, często była to rzecz nie warta zachodu, ale dla mamy urastała do dużego problemu, który ją dręczył, nie pozwalał spać. Była pesymistką, mało rzeczy widziała w jasnych kolorach. Tę  dolegliwość tłumaczyła tym, że jakiś znany aktor tez przyznał się publicznie, że jest pesymistą. Było jej lżej, że nie ona jedna widzi świat na czarno. Tyle zmarnowanych okazji i nic nie można już naprawić. Co za szkoda!

Nie opowiadajcie, razem i osobno
że nie ma ludzi niezastąpionych
bo przecież moja matka
łagodna i nieubłagana
cała w czasie teraźniejszym niedokończonym
wychyla się z nieba
żeby mi przyszyć oberwany guzik
kto to lepiej potrafi?
w czyich palcach drży igła, jak drucik ciepła
gdy tyle dzisiaj uczuć, a mało miłości (…)

To poeta ks. Jan Twardowski.

                                                 Z serca dziękuję

Wspomnienia związane z moją mamą sięgają głęboko w historii – ocenia 48 letnia Izabela. – Jest to osoba która kształtowała moje zrozumienie świata i pozostała moim przyjacielem w dorosłym życiu. Od niej nauczyłam się jak powinni postępować szlachetni ludzie I jakie są wartości w życiu. Z dzieciństwa wspominam ją jako odważną, pomysłową kobietę, która poświęciła się dla rodzicielstwa i która nieustannie podbudowywała mnie i chroniła. Wiem, że to rozmowy z nią w czasie dorastania dały mi podłoże do moich obecnych opinii, planów i pasji. Wiem, że rozmowy z nią teraz dają mi akceptację i potwierdzenie, że nawet jeśli mamy inne opinie, to moja jest również uzasadniona.

Za to, że zawsze jesteś przy mym boku,
Za to, że wskazujesz drogę mi w mroku,
Za to, że dni moje tęczą malujesz,
dziś Mamo z głębi serca Ci dziękuję.

                                              Moja Mama Stanisława

 Wspomina Alicja  z Kolna.

Mama, moja Mama, Mamuśka, Stanisława. Odeszła od nas 6 lat temu, ale wydaje mi się, że ciągle na mnie czeka w swoim mieszkaniu, żebym przyniosła Jej świeże nowiny. Przeżyła wojnę, okupację, liczne choroby, ale zawsze była ciepłą, życzliwą wszystkim ludziom osobą. Uczyła nas wrażliwości, wyrozumiałości, tolerancji, zawsze gotowa się poświęcić, aby tylko nie zrobić nikomu przykrości.

Byłam blisko Niej przez wiele lat. Mama miała trudności z poruszaniem się i przez wiele lat nie wychodziła z domu, ale wciąż czuwała nad naszą rodziną i chciała wiedzieć o wszystkim co się u nas działo. Dopóki mogła, była na każde zawołanie a potem wspomagała nas swoim doświadczeniem, radą i modlitwą. Zawsze z różańcem w ręku.

Moja siostra, żegnając Ją powiedziała, że całe Jej 88 letnie życie było różańcem. „Tajemnice radosne, gdy cieszyła się z naszych sukcesów, gdy była szczęśliwą żoną i matką. Tajemnice światła, gdy jednoczyła się z Bogiem przez sakramenty święte……. Tajemnice bolesne – cierpienie towarzyszyło Jej przez większą część życia…. Tajemnice chwalebne stają się powoli Jej udziałem, bo śmierć nie jest końcem, ale początkiem…“.

Pomimo upływu 6 lat ciągle nie mogę wyzwolić się z uczucia, że Mama czeka na nowiny. Kiedy zdarzy się w rodzinie coś nowego, to pierwsza myśl „muszę powiedzieć Mamie”: że Iza zbudowała dom, że Ania świetnie sobie radzi że swoją duża rodzinką, że Krzyś jest żywą iskierką…… i dopiero po paru sekundach uświadamiam sobie, że już nie muszę, bo Ona już pewnie o tym wie.

.

                                     Dziękuję Bogu za ziemska matkę

Dzieli się Alicja z Ostrołęki.

Moja mama Wiesława jest pokorna, skromna, potrafi słuchać i rozumieć innych. Dzięki swojej empatii ludzie chętnie z nią rozmawiają. Jest dyskretna, kiedy tego wymaga sytuacja, potrafi z pogodą ducha podchodzić do życia i problemów. Jest osobą skromną, potrafiąca doceniać to, co posiada. Wiele lat swojego życia, kiedy z rodzeństwem byliśmy już dorośli, wraz z tatą poświęciła na opiekę nad małymi dziećmi. Pełniąc funkcję pogotowia opiekuńczego dla tych, które nie miały rodziców. Zajmowali się sierotami dotąd, aż dzieci znalazły rodziny zastępcze albo poszły do adopcji. Piękne jest to, że regularnie jako ”przyszywani” dziadkowie do dzisiaj mają bliski kontakt z dwiema dziewczynkami. Zajmowali się nimi do momentu adopcji przez bardzo dobrych ludzi mieszkających w tym samym rejonie Polski.

Dziękuje Bogu i Maryi za dar życia mojej ziemskiej matki. Każdemu życzę takiej i cieszę się, że mogę próbować ją naśladować pod wieloma względami, które uznaje za ważne. Sama tez w jakiś sposób mogę być pomocna w życiu mamy, choćby w okazywaniu uczuć. Wiem, że miała ciężkie dzieciństwo i pewne braki w okazywaniu miłości można łatać dzięki innym, a przede wszystkim dzięki dobremu Bogu, który jest Miłością.

Pieśń o Matce “Tadeusz Żeromski


(…) Przychodzą w życiu dni powodzi, 
gdy wszystko zdradza nas i zawodzi, 
gdy pociąg szczęścia w dal odchodzi, 
gdy wraca zło do wiary twierdz, 
gdy grunt usuwa się jak kładka. 
Jest wtedy ktoś, kto trwa do ostatka.
Ktoś, kto nie umie zdradzić – Matka 
I serce jej, najczystsze
 

Lecz dzisiaj za twe troski, trudy, poświecenia                
za twą miłość matczyną nigdy niezachwianą
mogę tylko twą szyję otoczyć ramieniem
i szepnąć ci do ucha: Dziękuję Ci Mamo!

.

Zebrała: Bożena Chojnacka

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj