Damian Kulec
Damian Kulec

Damian Kulec ma 16 lat i jego pasją jest tworzenie muzyki filmowej. Nie miał jeszcze okazji skomponować muzyki do jakiegokolwiek filmu, jednak wierzy, że taki moment na pewno nadejdzie. Mieszka z rodzicami i bratem w Nowym Jorku, w dzielnicy Maspeth. O swoich muzycznych zainteresowaniach rozmawia z Martą Kustek.

Od kiedy pojawiła się u Ciebie pasja do tworzenia muzyki filmowej? Czy był to jakiś szczególny moment, czy ktoś Ciebie do tego zainspirował?

Moja przygoda z zapisywaniem nut zaczęła się zupełnie przypadkiem. Miałem 9 lat i byłem u babci w Polsce na wakacjach z mamą i bratem. Któregoś razu mama zapragnęła, bym spróbował zagrać „Dom wschodzącego słońca”. Nie znałem tego utworu i nie mieliśmy nut. Wpadliśmy na pomysł, że mama będzie nucić, a ja będę próbował napisać te nuty ze słuchu. Najpierw szło to dosyć ciężko, ale stopniowo takie spisywanie ze słuchu różnych przebojów spodobało mi się. Już po powrocie do Stanów robiłem to dla przyjemności. Najpierw tylko prawą rękę spisywałem, potem podpytywałem nauczycieli muzyki, a nawet naszego organistę Adama, co wymyslić dla lewej ręki, by wszystko brzmiało ciekawiej.

I tak metodą prób i błędów uczyłem się tej umiejętności. Wiele Mszy Świętych przesiedziałem na chórze obok pana Adama, podpatrując go, bo marzyło mi się również, by w przyszłości nauczyć się grać na kościelnych organach. W Polsce młodzież ma możliwość uczęszczać jednocześnie do szkoły muzycznej
i zdobywać wszechstronną wiedzę muzyczną. Tu, w Stanach, młodzież nie ma takich możliwości, niestety.

Dopiero po roku zapisywania muzyki ze słuchu, wpadłem na pomysł, że zapiszę coś wyłącznie mojego, własnego. Napisałem do tej pory ponad 30 własnych utworów. Mniej więcej od roku zacząłem bawić się muzyką, ale jakby w odwrotną stronę. Do moich utworów muzycznych zacząłem na internecie wyszukiwać odpowiednie obrazy i podkładać je pod moją muzykę. Opowiadają one jakby treść tych moich utworów muzycznych. Nie mam zbyt dużo wolnego czasu, bo chodzę do Bronx Science i mam bardzo dużo pracy domowej. W wyszukiwaniu potrzebnych zdjęć bardzo pomaga mi mama. Dzięki temu powstało kilka filmików do mojej muzyki. Opowiadają one różne historie.

Kiedy napisałeś swój pierwszy „kawałek”?

Pierwszym utworem jaki napisałem bylo „Ave Maryja” do łacińskiego tekstu „Zdrowaś Maryjo….” Miałem wtedy 10 lat i brałem lekcje gry na pianinie u pana Janusza Sporka i śpiewu u pani Ani Kostrzyńskiej (sopran). Śpiewałem z nią Ave Maryję Gounoda, Schuberta i Cacciniego. Dowiedziałem się wtedy, że istnieje około 400 różnych „Ave Maryji”, gdyż prawie każdy kompozytor chciał albo podziękować Matce Bożej albo oddać Jej cześć i tworzył dla Niej własną Ave Maryję. Pomyślałem, że jeśli inni to robili, to i ja mogę spróbować. Moją „Ave Maryję” zaśpiewała znana w Nowym Jorku pani Małgorzata Fliszkiewicz – Kellis. Jestem jej za to bardzo wdzięczny.

Czy masz jakichś ulubionych autorów na których się wzorujesz? Jakiego typu muzyka najbardziej ci się podoba?

Nie myślę, że się wzoruję na kimkolwiek i nie chciałbym tego robić. Na pewno muzyka, której lubię słuchać, w jakiś sposób mnie potem inspiruje gdy sam zaczynam pisać. Lubię muzykę klasyczną, a najbardziej Bacha, Mozarta, Chopina… Nie mogę też pominąć Michała Kleofasa Ogińskiego. Mój tato czekał kilka lat na moment, kiedy będę w stanie zagrać mu „Pożegnanie Ojczyzny” Ogińskiego. Tato wspominał mi o tym Pożegnaniu niby żartem od samego początku, gdy zacząłem brać lekcje muzyki. Po kilku latach wreszcie mogłem mu ten utwór zagrać. Z kompozytorów współczesnych lubię muzykę Johna Williamsa, Hansa Zimmera i Steva Jablonsky.

DSC01614-1
Co czujesz kiedy tworzysz jakiś nowy utwór?

Jestem zwyczajnie ciekaw tego, co mi wyjdzie. Momentami gdy „złapię” jakiś fajny motyw, to jestem tym podekscytowany. Lubię to uczucie, że to, co piszę, zależy wyłącznie ode mnie. To fajne uczucie. Dokonuję drobnej zmiany w zapisie nut, a tu nagle utwór staje się albo weselszy, albo smutniejszy. To naprawdę wciąga jak gra
w szachy.

Czy miałeś już szansę zaprezentować swoje utwory szerszej publiczności?

Tak, grałem niektóre z nich w Instytucie Ukraińskim, w Konsulacie Polskim na zaproszenie Fundacji Nowodworskiego, dla Rity Cosby, w Central Parku pod Pomnikiem króla Władysława Jagiełły w rocznicę Bitwy pod Grunwaldem, na placu przed Lincoln Center
w ramach dużej akcji „Sing for Hope”. Moja kolęda „Dzielę się kolędą jak chlebem” do słów księdza Goleckiego od kilku już lat jest wykonywana w kilku zaprzyjaźnionych kościołach na Queensie. Była ona również zaprezentowana w ubiegłym roku w TV Polonia.

Jak widzisz siebie, powiedzmy, za 8 lat?

Marzy mi się prestiżowa uczelnia typowo techniczna jaką jest Massechusset Institute of Technology, bo uwielbiam przedmioty ścisłe i komputery. Marzy mi się również studiowanie muzyki. Niektórzy podpowiadają mi Rochester University, gdzie mógłbym studiować oba kierunki jednocześnie. Bardzo ciekawi mnie również Curtis University i Juliard School. Boje się tego, że będę musiał już niedługo zdecydować się na jedną z tych uczelni, a wszystkie są wspaniałe i bardzo trudno jest dostać się do wszystkich !

Czy obecnie nad czymś pracujesz?

Tak, zawsze mam jakiś utwór zaczęty, który, gdy mam czas, stopniowo udoskonalam.

Gdzie można posłuchać Twoich utworów?

Zapraszam na youtube pod hasło https://www.youtube.com/user/Damiankulec lub na Facebooku https://www.facebook.com/damiankulecmusic

Jaką według Ciebie rolę odgrywa w życiu człowieka pasja?

Gdy ktoś ma jakąś pasję do czegoś, to próbuje się w tym czymś rozwijać. Pasja dodaje sił do pracy. Człowiek robi się bardziej uparty w tym, co chce osiągnąć. Pasja pozwala osiągnąć w życiu coś wyjątkowego. Myślę, że ludzie bez pasji są smutniejsi. Nie mają do czego dążyć. Chyba każdy człowiek marzy o tym, by zrobić coś wyjątkowego w życiu. A jeśli widzi, że jego życie mija, a on nic szczególnego nie zrobił, to pewnie jest mu wtedy smutno. Może się mylę. Nie wiem…

Bardzo dziękuję za rozmowę i życzę Ci wielu sukcesów!

Rozmawiała: Marta Kustek

Poprzedni artykuł„Nie wyobrażamy sobie, żeby nasze dzieci nie znały polskiego i chińskiego”
Następny artykułKlub Młodych Literatów: “Rudy” Karolina Bzowska

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj