O nadziei, szkole i o Bożym Narodzeniu pod włoskim niebem

349

Rozmowa z Sofią Di Ascenzi – zdobywczynią Nagrody Głównej w Konkursie Literackim “Nadzieja bez granic” Dobrej Szkoły Nowy Jork oraz z jej mamą, Magdaleną Banach. 

Irena Biały: Wiersz, który przysłałaś do nas na konkurs, składa się w dwóch części. Pierwsza jest niepodobna do Twoich poprzednich tekstów. Były radosne, pełne wewnętrznej energii, optymizmu. Tym razem w pierwszej części jest swoisty mrok i niepokój. Potem zaczyna błyszczeć małe światełko nadziei, zmienia się nastrój, jest coraz jaśniej, aż do wychylenia się ku niebu. Zosiu, czy ten mrok spowodowały jakieś konkretne wydarzenia w Twoim życiu, pandemia, wojna? 

Sofia Di Ascenzi: Chyba nie, albo nie do końca zdawałam sobie sprawę. To jest we mnie, bo zmieniam się. Coś się dzieje i widzę mrok. Ale później, tak jak w wierszu, przychodzi nadzieja i świat wygląda inaczej. Mam 13 lat i tak może wygląda czas dojrzewania. 

Irena Biały: Dwa lata temu również zostałaś nagrodzona w naszym Konkursie Literackim ”Dwujęzyczność w małym i wielkim świecie”. Kochałaś czytać i pisać. Czy jest tak nadal? 

Rodzina Di Ascenzi

Sofia Di Ascenzi: Tak, teraz na przykład czytam trzy różne książki naraz. Lubię fantasy, a w ”Harrym Potterze” świat magii. Można tam się skryć. Piszę pamiętnik i wiersze, których jeszcze nikt nie czytał. Nawet nikomu o tym nie mówiłam, ale zgodziłam się, żeby Pani o tym napisała.

Irena Biały: Bardzo dziękuję za tę możliwość. Co tak Cię intryguje w wierszach, że je piszesz? Czym jest dla Ciebie nadzieja? 

Sofia Di Ascenzi: W wierszach jest mi łatwiej przedstawić konfrontację uczuć. W taki sposób materializuję swoje różne emocje. Lubię posługiwać się metaforą. Ludzie lepiej mnie rozumieją, gdy czytają to, co piszę. W rozmowie już nie jestem taka śmiała. A nadzieja jest związana z poczuciem wolności od tego, co było przedtem. Wzbijanie się ku niebu, o czym napisałam w wierszu na konkurs, jest elementem tej wolności. Jednym z symboli. 

Irena Biały: W jakim języku piszesz wiersze i jakie tematy najcześciej w nich poruszasz?

Sofia Di Ascenzi: Piszę po polsku. Ten język wydaje mi się bardziej poetycki niż włoski. Znam więcej słów na określenie tego, co czuję. To na pewno zasługa mamy, która czytała mi dużo po polsku, kiedy byłam mała. I Szkoły Polskiej w Rzymie, bo to jest miejsce, gdzie coraz lepiej poznaję język, dowiaduję się o różnych konkursach. Dzięki szkole mogę działać na portalu “Polonia to my”. W 2021 roku udało mi się zdobyć nagrodę w konkursie “Być Polakiem”. Ale za to wolę piosenki po włosku, niż po polsku. W domu rozmawiam po polsku raczej tylko z mamą. 

W wierszach piszę o uczuciach, o naturze, bo to budzi we mnie dużo emocji. Natura jest już pod oknem, w ogrodzie. Inspiracje to romantyzm, Adam Mickiewicz. Wtedy natura była wielka i piękna. A człowiek przy niej mały. Jak będę starsza, to zajmę się bardziej ekologią. Teraz mam dużo roślin w swoim pokoju. Dbam o nie. I szukam jeszcze innych, nowych dróg dla siebie. 

Irena Biały: Co jeszcze zmieniło się w Twoim życiu w ciągu ostatnich dwóch lat, odkąd rozmawiałyśmy? 

Sofia Di Ascenzi:  Dużo się uczę, bo w przyszłym roku idę do liceum. Na koniec gimnazjum są egzaminy. Nie mam tyle czasu na zainteresowania, co przedtem. Ale rysuję. Może zacznę malować. Myślałam o kierunku artystycznym w liceum, o psychologii i antropologii, historii sztuki. Jak już mówiłam, bardzo lubię pisać. To też chciałabym rozwijać. Matematyki i technologii – raczej na pewno nie. Trochę potrwa ta nauka, bo pięć lat. Z języków starożytnych mogę uczyć się łaciny, greki nie bardzo. Zastanawiam się, bo czasu nie ma dużo. Do końca stycznia trzeba złożyć papiery.

Irena Biały: Rozmawiamy w okresie przedświatecznym. Widać na zdjęciach, że w domu są piękne dekoracje. Czy to kolejny, może rodzinny talent? 

Dekoracje świąteczne domu rodziny Ascenzi 2022

Magdalena Banach: Bardzo lubimy przyozdabiać dom na święta. Każdego roku dekoracje są inne. Na przykład dwa lata temu były biało-czerwone, a w tym roku są złociste. We Włoszech przyozdabia się domy 8 grudnia, w Święto Niepokalanego Poczęcia. W miastach i miasteczkach zapalają się choinki, zaczynają się jarmarki. 

Irena Biały: Jak wyglądają Święta Bożego Narodzenia w Państwa polsko-włoskiej rodzinie? 

Magdalena Banach: Zazwyczaj spędzamy święta z rodziną męża. Mieszkamy w środkowych Włoszech. Wigilia jest u nas w domu. Udało mi się wprowadzić zwyczaj dzielenia się opłatkiem, chociaż we Włoszech nie ma takiej tradycji. Zawsze czytamy Pismo Święte. Włosi nie jedzą w Wigilię tradycyjnych potraw, co celebrują Polacy. Podają owoce morza, makarony. W tym roku planuję na Wigilię smażonego morszczuka, makaron z krewetkami, pistacjami, małże. 25 grudnia można podać lasagnę, cannelloni, pieczoną jagnięcinę z ziemniakami. A na kolację… rosół. Ale poza świętami jemy paszteciki z kapustą i z grzybami, polskie zupy, np. krupnik, biały barszcz, flaki. Mamy w jadłospisie różne polskie potrawy. 

Niezachwiana, świąteczna tradycja we Włoszech, to gra w karty. Pasjami. W pierwszy dzień świąt trwa nawet do północy. Rozgrywki kończą się dopiero po 6 stycznia. Najpopularniejsza gra w karty to tombola, trochę podobna do bingo. Włosi graja w nią na pieniądze. 

Irena Biały: Pani Magdo, jeszcze chciałabym zapytać, jakie znaczenie ma dla Pani nadzieja?

Magdalena Banach: Nadzieja jest dla mnie siłą, która pomaga przejść przez trudne momenty. Nadaje życiu sens i sprawia, że chce mi się chcieć, chce mi się iść do przodu w kierunku czegoś lepszego. Jest dla mnie wiarą w to, że mimo dzisiejszej burzy, jutro będzie słoneczny dzień. Nadzieja jest w dzisiejszych, trudnych czasach niezwykle ważna, aby pokonać nasze lęki i obawy o zdrowie bliskich w dobie pandemii, czy obawy o pokojowe zakończenie wojny w Ukrainie. Ufam, że siła nadziei nie ma granic i zaprowadzi nas ku lepszemu światu. 

Irena Biały: Pani Magdo i Zosiu, bardzo dziękuję za rozmowę. Życzę pięknych, pełnych miłości i nadziei Świąt Bożego Narodzenia.

Magdalena Banach i Sofia Di Ascenzi: My również dziękujemy i nawzajem życzymy pięknych świąt! 

.

Rozmawiała: Irena Biały

Poprzedni artykułHalina Osysko – niezapomniany wizytator szkół polonijnych
Następny artykuł„Edziu, kończ!”
miłośniczka literackiej twórczości dzieci i młodzieży podczas lat pracy w polskiej szkole w USA i obecnie. Uważa, że Młoda Polonia powinna jak najczęściej brać udział w konkursach poetyckich, prozatorskich. Zwolenniczka dwujęzyczności, wielojęzyczności. Autorka trwającego od kilku lat cyklu audycji “O poezji i nie tylko” w polonijnym radio na Wschodnim Wybrzeżu USA. Na portalu prowadzi Klub Młodych Literatów. Kontakt: irenabia@wp.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj