11847480_10207584086947428_1856763321_o

 

Amisze – społeczność, która przywędrowała do Ameryki z Europy w XVI w. w poszukiwaniu religijnej wolności i której styl życia i wartości wyznaczają zasady religii chrześcijańskiej – mają specyficzne podejście do edukacji. Warto je lepiej poznać.

Po pierwsze, ich szkoły nie podlegają stanowym departamentom i ministerstwu oświaty, ale radzie starszyzny, składającej się wyłącznie z Amiszów. Rada ta decyduje o wielu aspektach życia społeczności. Po drugie, większość szkół ma tylko jedną klasę i jednego nauczyciela, tego samego przez osiem lat edukacji. Młodsze dzieci uczą się więc, słuchając starszych, a starsze uczą się pomagać młodszym. Pomaganie i szacunek dla innych są tak samo ważną częścią edukacji, jak nauka liczenia. Po trzecie i nie ostatnie, formalna edukacja kończy się na ósmej klasie…

Amisze nie posyłają swoich dzieci do amerykańskich szkół i na studia nie dlatego, że są przeciwnikami uczenia się, ale dlatego, że współczesną edukację uważają za mocno niedoskonałą. Przed 1930 rokiem wszystkie dzieci Amiszów uczęszczały do szkół publicznych. Potem rodzice coraz częściej decydowali się ich tam nie posyłać, co często kończyło się procesem sądowym. W 1972 r. sąd najwyższy przyznał Amiszom w USA prawo do zakończenia edukacji na ósmej klasie. W dokumencie sądowym przeczytać można m.in., że społeczność Amiszów „preferuje naukę przez działanie i życie, w którym podstawą wychowania jest dobro, a nie wartości intelektualne; gdzie mądrość przedkłada się nad techniczną wiedzę, a dobro społeczności jest ważniejsze niż współzawodnictwo” oraz że Amisze wybierają „separację w miejsce integracji z dzisiejszym społeczeństwem”.

 

11847342_10207584087427440_725507657_o

 

11847272_10207584086907427_1764336891_o

 

Przedmioty w szkole Amiszów to czytanie, pisanie i matematyka. Nauczycielami są zwykle młode kobiety, które jeszcze nie wyszły za mąż (społeczność nie chce, aby mężatki opuszczały swoje dzieci i uczyły inne dzieci). W wielu społecznościach nauczyciele bardziej zaawansowani organizują treningi dla młodszych czy dopiero zaczynających pracę. Zdarza się, że w szkołach Amiszów uczą nie-Amisze, do których społeczność ma wystarczające zaufanie. Materiały dla nauczycieli przygotowywane i publikowane są przez starszyznę oraz Old Order Book Society. W Ontario wydawnictwo Amiszów publikuje miesięcznik dla nauczycieli.

 

11831295_10207584087387439_709273001_o

 

Źródła Amiszów podają, że ich pedagodzy uczą się dużo o samych sobie i nieustannie doskonalą w swojej profesji, bo chcą być lepszymi nauczycielami. Co to oznacza? Jeden z dokumentów, sygnowany przez Sympozjum Rodziców i Członków Zarządu Szkoły, a zatytułowany „Kwalifikacje chrześcijańskiego nauczyciela”, wylicza:

Dobry nauczyciel potrzebuje:

A) Miłości, ponad wszystko inne. Miłości do Boga, miłości do dzieci i umiłowania całej ludzkości, a także miłości do swojej pracy. Miłość troszczy się o pozostałe wartości. 

B) Stałości czy też surowej dyscypliny. 

C) Odpowiedniego wykształcenia. 

D) Otwartości na przyjęcie rady czy konstruktywnej krytyki. 

E) Skromności i spolegliwości. 

F) Odwagi. 

G) Cierpliwości. 

H) Radości i uśmiechu. 

I) Obiektywnego spojrzenia. 

J) Braku egoizmu.”

Dalej w dokumencie tym przeczytać można, że wszystko powyższe zbuduje dobry charakter i osobowość. A ponadto: że dobry nauczyciel powinien ubierać się i postępować skromnie. Powinien być wolny od brzydkich nawyków, takich jak puste słowa, picie alkoholu czy palenie tytoniu. Nauczyciel, który odnosi sukces, to taki, który jest uważny wobec potrzeb uczniów, pragnień rodziców i woli Boga. Musi umieć  wybaczać uczniom i rodzicom, ponieważ chowanie urazy do kogokolwiek to wielki ciężar do noszenia, który zatruwa serce i ducha. Powinien być zrelaksowany, ale bardzo uważny. Dobry dla uczniów i dla samego siebie. Zainspirowany wyzwaniem, jakim jest jego profesja. Szkoła Amiszów, wg tego dokumentu, ponad wszystko inne nauczać ma zaś trzech wartości: wiary, nadziei i miłości z Listu św. Pawła do Koryntian.    

 

11847295_10207584086667421_632902876_o

 

Rodzice mają w szkołach swoją rolę do odegrania – pomagają w sprawach organizacyjnych i często odwiedzają dzieci w trakcie lekcji, by wesprzeć nauczyciela. W trakcie roku szkolnego angażują się zwłaszcza w cykliczne wydarzenia, takie jak program świąteczny, szkolne śpiewanie albo pikniki. Na koniec roku razem sprzątają szkoły.

Wydawać by się mogło, że w społeczności, dla której tak istotne jest życie religijne, religia będzie jednym z głównych szkolnych przedmiotów. Otóż nie – Amisze nie uczą religii w swoich szkołach. Dla nich modlitwa i instrukcje biblijne przynależą do innego porządku niż oświata i uczy się ich w domach oraz podczas nabożeństw.

 

11852569_10207584087467441_1758656656_o

 

Pod wieloma względami życie Amiszów zorganizowane jest wokół rodziny. Dzieci – w porównaniu z przeciętnymi amerykańskimi czy polskimi maluchami – mają w domu dużo dyscypliny i obowiązków. Od małego uczą się piec chleb, wysiewać zboża, opiekować się zwierzętami, mówić i pisać przynajmniej w dwóch językach (angielski i niemiecki, a w Pensylwanii dochodzi do tego jeszcze specjalny niemiecki dialekt). Otacza ich wiele oczekiwań, ale odmiennych od tych, z którymi spotkają się w życiu mali Polacy czy Amerykanie. Są one jasne, podobnie jak role do odegrania w przyszłym życiu. Nie ma wśród tych ról co prawda polityka, kosmonauty, naukowca, gwiazdy pop, dziennikarki czy artysty-performera, ale za to ich spełnienie da dorosłym Amiszom źródło radości i siły – coraz rzadszą w dzisiejszym świecie świadomość bycia częścią społeczności, którą się naprawdę kocha i szanuje; poczucie przynależności.

 

11831999_10207584087347438_2080414211_o

 

Ciężka praca przynosi satysfakcję, gdy wiadomo dokładnie, czemu służy. A czas pracy (np. w polu czy w domu – nawet kilkuletnie dzieci pomagają tutaj rodzicom) przeplatany jest czasem na zabawę, pikniki, gry i wizyty. Zabawki są przeważnie robione ręcznie przez rodziców – sprzyja to niezabijaniu w dziecku „twórczego ducha”. W połączeniu z bardzo ustrukturyzowanym życiem i  dyscypliną daje to ciekawe i płodne efekty (np. piękne rzemiosło, rozliczne agroinnowacje).

Wiele amerykańskich dzieci, jak pisze Merle Good z Lancaster, autor książki „Who Are The Amish?”, wychowywanych jest tak, by „coś w życiu osiągnęły”, „gdzieś się w życiu dostały” czy „by zostały kimś”. Cel jest zawsze poza nami samymi, a życie „jest gdzie indziej”. Dzieci Amiszów nie wzrastają pod taką presją. 

Jaki byłby sens „osiągania”, jeśli nie można by było nikomu się nim pochwalić? Amisze nie chwalą się, bo uważają, że jest to niezgodne z zasadami chrześcijańskiego życia. Żyją skromnie i bez widocznej dziś choćby w mediach społecznościowych ostentacji. Dla nich „osiągnąć coś” i „zostać kimś” oznacza „zostać skromnym, odpowiedzialnym i kochającym członkiem swojej społeczności”.  Gdzie mieliby się w życiu „dostać”? Oni już są tam, gdzie jest ich miejsce – wśród swoich krewnych, na farmie, w wybranym przez swoich przodków kraju, w grupie ludzi, którzy kultywują i podzielają określone wartości, przekonania i taki styl życia, jaki również ich dzieciom (jeżeli nie odejdą) przypadnie w udziale. Ku zdziwieniu przeciętnego Amerykanina, który uznaje ich wybory za zacofane, staromodne i dziwaczne, Amisze wydają się przy tym całkiem szczęśliwi.

 

11847366_10207584086987429_542902254_o

 

Nie znaczy to, że są „superludźmi” i nie doświadczają ambicji, zazdrości czy pragnienia posiadania, by wymienić tylko kilka z ogólnoludzkich „przymiotów”. Znaczy to jednak, że ich kultura, w przeciwieństwie do kultury społeczeństw Zachodu (nie tylko amerykańskiej), tych cech nie wspiera i nie buduje na nich. Przeciwnie, są one postrzegane jako słabości i cechy uwłaczające godności ludzkiej istoty (chyba że dążenie do bycia dobrym, porządnym, skromnym, rozważnym i odpowiedzialnym człowiekiem uznamy również za ambicję). Merle Good nazywa to „upside-down purpose”. W tej społeczności, w porównaniu z naszym życiem, wszystko rzeczywiście jest „na odwrót”, nie tylko szkoła… Pod wieloma względami jednak edukacja Amiszów przypomina coraz bardziej popularną dziś edukację i pedagogikę alternatywną (zwaną też eksperymentalną) w wydaniu waldorfskim, steinerowskim albo Montessori.

 

Tekst i zdjęcia: Lidia Russell

 

 

Bibliografia:

Merle Good „Who Are the Amish?”, Good Books, Intercourse, Pennsylvania 1985

John A. Hostetler “Amish Roots. A Treasury of History, Wisdom, and Lore”, The John Hopkins University Press, Baltimore and London 1989

Poprzedni artykuł„Myśl o tym co masz, nie o tym czego ci brakuje”
Następny artykuł„Ruch motywuje bardziej do nauki języka niż ślęczenie nad książką” – rozmowa z dr Agnieszką Otwinowską-Kasztelanic

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj