„Wszystko jest poezją”, napisał kiedyś Edward Stachura. Trzeba ją tylko zobaczyć, poczuć, usłyszeć. My również chcielibyśmy, żebyście spróbowali  doświadczać poezji we wszystkim – sami albo z młodszymi czy starszymi dziećmi – i żebyście spróbowali swoje doświadczenie ująć w wersy i podzielić się z nami Waszymi poetyckimi próbami w DWÓCH JĘZYKACH, PO POLSKU I PO ANGIELSKU. 

Ogłaszamy KONKURS POETYCKI DLA DZIECI I DOROSŁYCH na wiersz w dwóch językach o Waszym doświadczeniu. Wiersz powinien być poetycką interpretacją codziennego doświadczenia i nawiązywać do słów „WSZYSTKO JEST POEZJĄ”.

Wiersz nie może być dłuższy niż 10 wersów i musi zostać przetłumaczony przez jego autora na drugi język z zachowaniem formy, treści i środków poetyckich. Jednym z dwóch języków, w którym napisany jest wiersz, musi być język polski. Drugim językiem preferowanym jest język angielski. Dopuszczamy jednak również zgłoszenia, w których drugim językiem będzie inny język niż angielski. W przypadku dzieci dopuszczamy pomoc dorosłego przy tłumaczeniu. 

Warunkiem udziału jest ukończenie 12. roku życia i nadesłanie do dnia 18 października 2019 r. (decyduje data wysłania emaila) na adres elektroniczny elidia@wp.eu jednego autorskiego wiersza w dwóch językach, z podaniem imienia, nazwiska i wieku autora (oraz kontaktu do autora). Prosimy napisać w tytule emaila „WSZYSTKO JEST POEZJA”.

Prace oceniać będziemy w dwóch kategoriach wiekowych: 

1) 12-18 lat oraz 

2) powyżej 18 lat. 

.

.

Jury w składzie Irena Biały (polonistka, autorka audycji o poezji w nowojorskim Polskim Radiu) oraz Lidia Russell (polonistka, redaktor i tłumaczka książek dla dzieci i dorosłych) przyzna po jednej nagrodzie rzeczowej w każdej kategorii wiekowej. Na pozostałych autorów najlepszych wierszy czeka łącznie 10 wyróżnień w postaci druku utworu w obu wersjach językowych na łamach portalu Dobra Polska Szkoła z okazji Dnia Dwujęzyczności.

Gorąco zapraszamy dzieci, młodzież i dorosłych do udziału w konkursie i do nadsyłania wierszy opowiadających w dwóch językach o Waszym świecie, poezji i doświadczeniu.

***

Edward Stachura był Polakiem i poetą wielojęzycznym. Urodził się w rodzinie polskich emigrantów we Francji. Chodził do szkoły francuskiej i do sobotniej polskiej szkoły. Mieszkał i wychowywał się wśród wieloetnicznych i wielojęzycznych emigrantów. Gdy miał 11 lat, rodzina przeprowadziła się do Polski. Studiował w Warszawie i na KUL-u w Lublinie. Przez rok mieszkał też i studiował w Meksyku, na rządowym stypendium. Podróżował po Europie, był na Bliskim Wschodzie, w Meksyku, USA i Kanadzie. Swoje „Zeszyty podróżne” prowadził w czterech językach: po polsku, po hiszpańsku, po angielsku i po rosyjsku. Tłumaczył na polski literaturę hiszpańską i francuską. 

***

Dla dorosłych zainteresowanych nie tylko udziałem w naszym konkursie, ale i pisaniem wierszy w ogóle, mamy radę od poety Edwarda Stachury: 

O czym pisać? O wszystkim. O poezji zatem. Bo wszystko jest poezją, każdy jest poetą. Do sformułowania tej prawdy powoli doprowadziło mnie widziane, słyszane, przebyte, przeczute, przewrażliwione, przeklęte i błogosławione, z rzadka tu i tam przeczytane. Wszystko jest poezją, każdy jest poetą. Wszystko jest poezją, a najmniej poezją jest napisany wiersz; każdy jest poetą, a najmniej poetą jest poeta piszący wiersze: czy to jest też prawda? Jeszcze nie wiadomo. Wiele znaków na ziemi i niebie wskazuje na to, że tak istotnie jest. 

Zwłaszcza na ziemi. Zwłaszcza na książkach. Na książkach zwłaszcza „poetyckich”. Wszystko jest poezją: to że idziesz do księgarni, kupujesz tomik wierszy, wychodzisz, przy straganie kupujesz pół kilo czereśni albo pół kilo śliwek, zależy jaka pora roku, idziesz do parku, siadasz na ławce, jedną ręką przewracasz kartki, drugą sięgasz po czereśnie lub śliwki, zależy jaka pora roku, wszystko to jest oczywiście poezja, a najmniej poezją są czytane wiersze. Bo czytasz i co czytasz? Czytasz, że nie ma ci nic do powiedzenia pan Fulano czy pan Mengano, czy pan Zutano, jak mówią w Ameryce Łacińskiej, czyli panowie: Iksiński, Ipsyloński, Zaniewski. Przewracasz kartki i tyle. Kiedy się jedzie pociągiem, to jest to podobna, ale o ile ciekawsza poezja. Znam takich, którzy wysiadają na jakiejś stacji albo wprost wyskakują z pociągu (nie trzeba z pośpiesznego), żeby wejść w krajobraz, który ich nagle olśnił. Żeby być w nim. Wtopić się weń. Być jedną linijką, jednym wersem w tym wierszu. Taki skok z pociągu albo nagłe wysiadanie na stacji niedocelowej i pójście przez pola, na przełaj, na sagę jest przepięknym wierszem, tyle że nie zapisanym na papierze. Ale ja myślę, że zapisany zostaje w powietrzu, odciśnięty w zostaje powietrzu kształt tego wiersza i znam znowu takich, którzy umieją przepisywać z powietrza i być może tego wiersza nie przegapią, tylko go przepiszą z powietrza i inne wiersze przepiszą z powietrza, z wnętrza powietrza, inne jeszcze wiersze przepiszą z własnego wnętrza, zbiorą to wszystko, złożą do wydawnictwa, redaktor w wydawnictwie, który przeważnie nie ma zielonego ani niebieskiego pojęcia, być może tych wierszy nie odrzuci, mimo mętnych, niejednoznacznych recenzji wewnętrznych i po latach ukazuje się książka, idziesz do księgarni, kupujesz, wychodzisz, przy straganie kupujesz pół kilo jabłek albo w kiosku paczkę papierosów, idziesz do parku, siadasz na ławce, czytasz i potęga! Coraz jesteś przykuty do tego, co czytasz, i dlatego coraz podnosisz głowę w górę, w domeny powietrza i odbywasz komunię z tym, co czytasz, tak, jak tego chce Gaston Bachelard i jak powinno być. I czy wtedy też jest tak, że najmniej poezją jest napisany wiersz i tak, że najmniej poetą jest poeta piszący wiersze? Wygląda na to, że wtedy nie jest tak, ale coś mi szepce, że to jeszcze nie jest dowód przesądzający sprawę. Będziemy tego dochodzić.

Będziemy tego i wielu innych rzeczy dochodzić. Mówi Ezra Pound: „ciekawość swoją trzeba nieustannie doskonalić”. To poleciłby Pound młodym poetom, gdyby miał im coś polecać. Polecić by to należało wszystkim (wszystkim poetom, bo każdy jest poetą). Również tym, co płyną na wielkich statkach po morzach i oceanach świata, widząc niewiele poza czubkiem własnego nosa żeglującym po morzach i oceanach świata. Mówię o nich, bo miałem z nimi trochę do czynienia w różnych rozrzuconych na obydwu półkulach portach: Acapulco, Mazaltlán, Veracruz, Tampico, Marsylia, Le Havre, Ostenda, Antwerpia, Amsterdam, Oslo, Stavanger, Rijeka, Bejrut.”

 (Edward Stachura, Wszystko jest poezja. Opowieść rzeka, PIW 1975)

Tekst: Lidia Russell, Irena Biały

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj