13835542_10210289942872135_1643778015_o

„What do you really want?” pyta fasada budynku w Bostonie. To uliczna instalacja artystki, która owo pytanie otrzymała e-mailem w spamie i jego poetyckość zachwyciła ją do tego stopnia, że zapragnęła wyjąć je z kontekstu i zadać na wielkiej błyszczącej aluminiowej folii mieszkańcom miasta i turystom. Czego tak naprawdę pragniemy tego lata? I w ogóle? Od świata i od siebie? I jak często uświadamiamy sobie, że czegoś zupełnie innego niż to, co właśnie zajmuje nam lwią część czasu?

Jednym z celów sztuki było zawsze zadawanie niewygodnych pytań. Możliwe, że dziś przypomina to bardziej internetowy mem i reklamę na billboardzie niż filozoficzną rozprawę w powieści albo skomplikowany język malarski symbolistów.

Spragnieni europejskiej kultury i stęsknieni za cieniem i chłodem, możemy w Bostonie odwiedzić tego lata na przykład Isabella Stewart Gardner Museum, które do niedawna zadawało właśnie przechodniom powyższe pytanie. Od weneckiego pałacu, ukrytego za ścianami nowoczesnego skrzydła muzeum, zaprojektowanego w 2012 r. przez włoskiego architekta, jeszcze bardziej zaskakująca jest jego zawartość – ponad 2,5 tysiąca dzieł sztuki z całego świata.

Ekscentryczna Isabella Gardner, „Pani Jack”, jak ją nazywano, podróżniczka i kolekcjonerka, przyjaciółka wiodących artystów swoich czasów, „miała oko” nie tylko do dawnych włoskich czy niderlandzkich mistrzów (jest tu i Vermeer, i Rembrandt, i Fra Angelico, i Pierro della Francesca), ale i do sobie współczesnych – wśród zebranych przez nią obrazów są np. płótna Sargenta czy Matisse’a. Kolekcja obejmuje także rzeźbę, przedmioty codziennego użytku, meble, kobierce, architektoniczne detale, korespondencję (np. prezydencką), szkice samej Isabelli, która miała niewątpliwy talent. Czy do ekspozycji dzieł sztuki również – proszę ocenić. Kolekcja prezentowana jest w taki sposób, w jaki sobie tego życzyła jej nieżyjąca już właścicielka i Isabella Stewart Gardner Museum jest przez to jednym z najdziwniejszych muzeów sztuki, jakie kiedykolwiek zdarzy wam się odwiedzić.

 

13843403_10210289942712131_698629204_o
Isabella Stewart Gardner Museum

 

Mroczne zaułki weneckiego palazzo kryją jeszcze jedną niespodziankę (jeśli można tak powiedzieć): najsłynniejszą zbrodnię w świecie sztuki ostatnich lat. Z muzeum w 1990 r. skradziono 13 bezcennych płócien, w tym rzadkiego Rembrandta. Sprawców ani obrazów nigdy nie odnaleziono. Spekulacje do dziś rozpalają wyobraźnię dziennikarzy i pisarzy.

Parę ulic od bostońskiej Wenecji na trawie rozkwita wielki soczyście czerwony lotos. Warto się pospieszyć, bo choć zapuszcza korzenie, już niedługo go tu nie będzie. „Breathing Flower” to instalacja buddyjskiego artysty z Seulu Choi Jeong Hwa, stanowiąca część kończącej się właśnie wystawy Museum of Fine Arts „Megacities Asia”. Lotos to symbol duchowego przebudzenia. Tymczasem kurator sztuki nowoczesnej z MFA nazwał kwiat, który nie dość że „oddycha”, to jeszcze świeci w nocy, „magnesem selfie”. Lotos bardzo ładnie komponuje się z otoczeniem muzeum, a jego oddech, zrelaksowany i skorelowany z wiatrem, pomaga przypomnieć sobie o własnym.

 

13839863_10210289949112291_63066457_o
Museum of Fine Arts i Breathing Flower

 

13835959_10210289949192293_2033510538_o

 

MFA to największe muzeum sztuki w Nowej Anglii i jedno z najbardziej encyklopedycznych w USA – jego kolekcja zawiera ponad 400 tysięcy obiektów, wśród których znajdują się m.in. egipskie mumie i rzeźby, piękne przykłady sztuki buddyjskiej (największa japońska kolekcja poza Japonią), chrześcijańskiej, hinduskiej i perskiej (słynna kolekcja rezydującego w Bostonie cejlońskiego filozofa sztuki Anandy K. Coomaraswamy), impresjonistycznej czy amerykańskiej. Tu wisi „mój” przesycony światłem niczym wręcz nieziemską wibracją mało znany francuski pejzaż Moneta. Tu zawsze zamieram z podziwu przed zanurzonym w mroku zagadek życia „Skąd przychodzimy? Kim jesteśmy? Dokąd idziemy?” Paula Gaugaine’a. Letnim hitem muzeum, po wiosennej wystawie Picassa, będzie zapewne „Kahlo and Her Circle”, z obrazami i zdjęciami Fridy Kahlo.

 

13835879_10210289943312146_587982330_o

 

Do stycznia 2017 r. można tu też oglądać niecodzienną wystawę – prac bostońskich nastolatków, której kuratorami również są nastolatki. „HOMiE: In our Eyes” pokazuje, co oznacza dla nastolatka dom. Wystawa ma sześcioro mentorów – profesjonalistów. Jeden z artystów, F. Leon, l. 18, którego kolaż przedstawia niezbyt piękny architektonicznie budynek w cieszącej się średnią sławą dzielnicy, mówi o swojej pracy: „Dom to miejsce, gdzie nikt mnie nie ocenia i wiem, że tam zawsze otrzymam wsparcie”.

 

13844203_10210289949152292_1655387261_o
Tancerka Degasa

 

Muzea i uliczne instalacje to tylko skrawek połyskującej w słońcu materii sztuki w kulturalnej stolicy Massachusetts. Z pozostałych propozycji warto rozważyć wydarzenia na pobliskich wyspach, do pewnego stopnia kontynuację ubiegłorocznego projektu Art on Islands (więcej na: http://www.bostonharborislands.org/#!event-calendar/c1f1x).

Polecam zwłaszcza wysłuchanie legendy o damie w czerni na Georges Island – jest przejmująca, pełna zaskakujących zwrotów akcji, przebieranek i tragedii miłosnych jak z Szekspira, świetnie zarysowanego historycznego tła zdarzeń, a przy tym pięknie opowie ją „na żywo” przewodnik-storyteller. Dzieci ją uwielbiają. Brzmi bardzo prawdziwie i w gorący dzień w zimnych lochach fortu może przyprawić o gęsią skórkę.

Georges Island
Georges Island

 

13838474_10210289943472150_218575530_o

 

13833431_10210289942952137_1397431067_o

 

Inne kulturalne atrakcje to na przykład darmowe spektakle szekspirowskie w parku Boston Common. Po ubiegłorocznym, pełnym rozpaczy, szaleństwa i efektów specjalnych „Królu Learze” pora na uśmiech – „Love’s Labour’s Lost”. A jeśli już jesteśmy przy ograniczaniu rodzinnych wydatków na kulturę przy jednoczesnym braku zgody na rezygnację z poziomu, to może Free Fun Fridays? Darmowe wejścia do określonych muzeów i na określone imprezy we wszystkie piątki lata (pełen wykaz tutaj: http://www.highlandstreet.org/programs/free-fun-fridays). Są tu na przykład takie atrakcje dla dzieci, jak wizyta w muzeum Erica Carle’a.

Boston i okolice oferują latem także mnóstwo rozmaitych koncertów, festiwali (zobacz np.: https://www.everfest.com/massachusetts/boston-festivals) i spektakli teatralnych. Co roku jest również w mieście, nad wielką wodą, rodzinne „kino pod chmurką”, odbywają się festiwale i przeglądy filmowe (w ramach jednego z nich w niezależnym kinie Brattle Theatre w Cambridge można było niedawno obejrzeć dwie wspaniałe indie animacje dla dzieci i dorosłych Tomma Moore’a – „The Secret of Kells” i „Song of the Sea”), a wkrótce pojawi się interesujący interaktywny (angażujący widza i przechodnia) projekt artysty z Nowego Jorku, który na pewno poruszy Boston i nie tylko (stay tuned!).

 

13843595_10210289946912236_534043850_o

 

13843555_10210289946632229_349652794_o

 

Krótko mówiąc, w sferze kultury w Bostonie znajdziemy latem wszystko, czego dusza zapragnie. Tylko czego ona tak naprawdę pragnie? Dajmy jej trochę czasu i przestrzeni, a na pewno odpowie na to pytanie; może nawet sama nas tam zaprowadzi.

 

Tekst i zdjęcia: Lidia Russell

 

13843487_10210289946672230_994944505_o

13681972_10210289949272295_587896251_o

 

13639788_10210289946832234_1346620160_o

 

 

Poprzedni artykułPocztówka z Minnesoty
Następny artykułRównie szybko jak jednojęzyczni

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj