O projekcie „Piękna Nasza Polska Cała – w krainie polskich legend”, prowadzonym w Szkole im. Juliana Ursyna Niemcewicza w Plainfield, NJ, pisaliśmy na naszym portalu już wcześniej,  prezentując Legendę Kawelina, napisaną przez Julię Mieszkowicz (https://dobraszkolanowyjork.com/w-krainie-polskich-legend-napisanych-przez-polonijna-mlodziez-romantyczna-tragedia/) oraz legendę pt. Romantyczna tragedia autorstwa Zuzanny Szewc (https://dobraszkolanowyjork.com/w-krainie-polskich-legend-napisanych-przez-polonijna-mlodziez/).

Tym razem zapraszamy do zapoznania się z legendą napisaną przez kolejną uczestniczkę konkursu – Claudię Kowalski.

.

.

Jak narodził się pomysł na legendę? Opowiada Claudia.

Napisałam legendę, ponieważ za każdym razem, gdy przybywam do Polski i jadę z lotniska do domu moich dziadków, mijamy cmentarz. Jest to cmentarz, na którym znajduje się grób matki i córki z legendy. Widzę dwa groby stojące potężnie wysoko w porównaniu z innymi grobami. Chciałabym, abyśmy razem z całą moją rodziną – następnym razem jak będziemy w Polsce – zatrzymali się i odwiedzili te groby zimą. Chcę zobaczyć, czy płomień, który pojawia się nad grobem w legendzie, jest rzeczywiście prawdziwy. Cieszę się, że mogłam z Wami podzielić się moją legendą.

Legenda Sanok

Claudia Kowalski

Na starym cmentarzu w Sanoku znajdował się samotny grób, który wyróżniał się wysokością. Raz w roku ogień unosił się z niego nocą, a biała gołębica unosiła się nad nim w ciągu dnia.

Wiele lat temu, kiedy w Sanoku mieszkało tylko kilka rodzin żydowskich, jedna rodzina, która niedawno przybyła, osiedliła się poza miastem. Nikt nie wiedział, skąd pochodzi. Ale ludzie mówili, że przybyli z daleka, skąd zostali wyrzuceni z królestwa przez króla lub królową. Rodzina składająca się z ojca, matki i córki żyła sama. Nie zaangażowali się w życie miasta, ani nie mieli kontaktu z resztą mieszkańców. Nie widziano ich na zewnątrz, ale ojciec pojawiał się w synagodze, a matka na rynku po zakupy. Byli tacy, którzy mówili, że ten człowiek był jednym z 36 prawych ludzi na świecie, którzy byli ukryci i których środki utrzymania zostały im cudownie przekazane przez Boga.

Podobnie jak jej matka, córka również nie opuszczała progu domu i nie podążała za chłopcami, jak reszta dziewcząt w mieście. Raczej siedziała w domu i pomagała matce, albo słuchała, jak jej matka czytała święte księgi, takie jak „Tzena Urena” i inne książki, które mówią o tym, co jest dobre, a co złe. Oprócz czytania świętych ksiąg matka opowiadała historie o gigantach wiary, którzy oddali swoje życie w uświęceniu Boskiego Imienia. Te historie przyciągnęły serce dziewczyny. Poza tym nie miała już nic innego na świecie. Ojciec spędzał cały swój czas studiując prawo Boga i służąc mu. Nie zwracał uwagi na swoją piękną córkę, która szybko dorastała.

Pewnego razu, w jedną z długich nocy, kiedy matka siedziała i skubała pióra, a córka pomagała jej, westchnienie wydobywa się z jej serca i dotarło do uszu męża. Podczas kolacji zapytał żonę o przyczynę westchnienia, a ona odpowiedziała: „Nasza córka jest dorosła. Przygotowałam już dla niej ubrania ślubne. Poduszki i koce też będą wkrótce gotowe. Jednak Święty Błogosławiony jeszcze nie przysłał jej partnera. Musimy coś zrobić dla naszej córki, aby nie pozostała niezamężną kobietą.”

Następnego ranka po porannym nabożeństwie mężczyzna podszedł do oficera kościoła i opowiedział mu o swojej dorosłej córce i poprosił o pomoc w znalezieniu dobrego kandydata na męża. Oficer, który nic nie wiedział o rodzinie, nie spieszył się z pomocą. Ale młoda dziewczyna nie chciała słyszeć o małżeństwie.

Matka wkrótce zachorowała z żalu i zmarła po kilku miesiącach. Ojciec i córka czuli się jeszcze bardziej samotni. Córka podążała ścieżką swojej matki. Prowadziła gospodarstwo domowe. Kiedy kończyła pracę domowe, wyjmowała jedną ze świętych ksiąg, które zostawiła jej matka, czytała ją i znajdowała pociechę. W niektórych książkach znalazła coś na temat świętości Boskiego Imienia. Zaczęła czytać te sekcje w kółko, dopóki ich nie zapamiętała. Dążyła do osiągnięcia poziomu bardzo mądrego rabina Akivy. Matchmakers przestali mówić o dziewczynie po tym, jak ich liczne zabiegi zostały odrzucone.

Ojciec i córka czytali swoje książki, tak jak wcześniej. Pewnego dnia była ciężka, zimna noc. Zimno na zewnątrz, a ziemia pokryła się dużą ilością śniegu. Sanie zbliżyły się do domu i zszedł z nich młody człowiek. Był całkowicie zamrożony. Ojciec przyprowadził go do domu i podał mu szklankę mocnego trunku. Po tym, jak się rozgrzał i odzyskał siły, córka zastawiła stół jedzeniem. Pod koniec kolacji książę poszedł do pokoju, w którym posłano mu łóżko. Jednak książę nie spał całą noc. Od czasu, gdy zobaczył dziewczynę, podziwiał jej wygląd i zaczął planować jak ją porwać.

O świcie, gdy ojciec wstał, by pójść do synagogi, książę również wstał. Poszedł do pokoju dziewczyny i obudził ją. Zaczął się nad nią fizycznie znęcać. Dziewczyna przypomniała sobie matkę, która pojawiła się we śnie poprzedniej nocy i zadrżała. Zrozumiała, że skoro została sama w domu, nie należy sprzeciwiać się. Poprosiła księcia, aby zastanowił się, czy chce się z nią ożenić. Książę był zadowolony z jej odpowiedzi, ponieważ uznał to za częściowe porozumienie i zgodził się pozostać tam jeszcze przez dwa dni. Śnieg nie przestał padać przez cały czas, gdy wszystko to się działo i był to wystarczający powód, by zostać bez wzbudzania podejrzeń.

Dwa dni później dziewczyna powiedziała, że ​​zgadza się, by poślubić gościa, ale pod warunkiem, że nie wyrządzi jej żadnej krzywdy. Książę opowiedział jej o bogactwie, które na nią czeka. Obiecał, że będzie jej wierny. Dziewczyna obiecała, że ​​zaraz po rocznicy śmierci matki przyjedzie do niego, aby zostać jego żoną.

Gdy książę opuścił dom, dziewczyna przypomniała sobie historię rabina Amnona Gaona, autora hymnu „Unetane Tokef”, który zaakceptował tortury jako karę za odrzucenie odpowiedzi na wezwanie do nawrócenia do chrześcijaństwa. Podobnie jak on, miała również nadzieję na tortury i oddanie swojej duszy w Uświęceniu Boskiego Imienia.

Nadeszła rocznica śmierci matki. Obudziła się rano, nakryła do stołu dla ojca, a potem poszła do swojego pokoju. Wyjęła święte księgi, które kochała przez całe życie. Jej łzy spadły na tomy do tego stopnia, że ​​wszystkie litery i słowa zostały wymazane, jakby pochłonęła je w swojej duszy. Po chwili zbliżyła się do szafy, wyjęła ubrania ślubne i włożyła na nie płaszcz zimowy. Aby spotkać się ze swoim szczęściem, maszerowała szybko na cmentarz.

 Cmentarz był całkowicie pokryty śniegiem. Święta cisza wypełniła cmentarz. Dziewczyna zbliżyła się do grobu matki, zdjęła płaszcz zimowy i odmawia następującą modlitwę, ubrana w białe szaty.

Droga mamo, 

zawsze chciałaś zabrać mnie pod ciupę (baldachim weselny). Teraz przybyłam, aby zaprosić cię na dzień, na który czekałaś. Moja radość jest ogromna, że ​​doszłam do tego momentu. Mistrzu Wszechświata, jak chciałam przyjść do was w dobroci, tak jak opuściłam łono mojej matki, a jeśli nie zasłużyłam na to dzięki świętym księgom, to teraz zbliżyłam się do was poprzez wydarzenia, które stworzyliście dla mnie. Tylko ty wiesz, Boże, jaki jesteś majestatyczny i jak cudowne są twoje czyny. Jest wiele dróg do ciebie. Boże, nawet z brudu znana jest wartość świeżości. Dusza jest twoja i ciało twoje. Weź moją duszę, jest czysta. Posłuchaj, Izraelu.”

W tym momencie jej dusza opuściła ją i zaczął silnie padać śnieg, pokrywając wszystkie zabytki na cmentarzu. Gdy wkrótce nadeszła wiosna i stopił się śnieg, znaleziono grób z kopcem na szczycie i ziemia dotarła do górnej krawędzi pomnika. Od tego dnia, w każdą rocznicę śmierci matki i córki, nocą z tego grobu unosi się słup ognia, a w ciągu dnia unosi się nad nim biały gołąb.

Poprzedni artykuł„Dopóki nie wiadomo jeszcze nic pewnego” – dekonstrukcja normalności w czasach pandemii
Następny artykułŚmiejmy się w klasie, czyli jak pomóc uczniowi

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj