Anna Iwaszkowska, nauczycielka w Manchester Regional Day School w Jackson, została Nauczycielem Roku 2020 w okręgu szkolnym Manchester, NJ. Ten zaszczytny tytuł przyznaje inspektorat okręgu. Pani Anna jest nauczycielem edukacji specjalnej. W Polsce skończyła studia magisterskie z nauczania początkowego na Uniwersytecie Warszawskim.

W USA uzupełniła swoją edukację kursami na Ocean County College, Jersey City University  i Georgian Court College. Ze szkołą w Jackson jest związana od 20 lat. Jest też nauczycielką w  Akademii Języka Polskiego w Manchester. Mama dwóch córek: Pauliny i Emilii. Babcia trzech wnuków: Henia, Julusia i Józia. Żona Artura, którego ceni za ogromną odpowiedzialność za zaspokajanie potrzeb rodziny. W USA mieszka od 1991 roku.

O przyznanej nagrodzie rozmawia z Danutą Świątek.

Wysłuchałam na facebooku nagranego uzasadnienia dyrektor szkoły Lisy Michallis dlaczego należy się Pani nagroda. Przyznaję, że poczułam wzruszenie. Chyba później popłynęły u Pani łzy?

Zaczynam płakać jak myślę o tej nagrodzie, bo jest ona dowodem na to, że w grupie osób, które razem pracują i są tolerancyjne dla odmienności, łącznie z moim silnym akcentem w mowie po angielsku i łączy je życzliwość, możliwe są sukcesy. Tą nagrodą dzielę się ze wszystkimi, którzy stanęli na mojej drodze życiowej i dali mi słowa zachęty do pracy w zawodzie nauczyciela.

Dlaczego wybrała Pani pracę z dziećmi specjalnych potrzeb?

Po pierwsze, zawsze chciałam być nauczycielem. 29 lat temu przyleciałam do USA i mój angielski był bardzo ograniczony i zawsze brakowało mi słownictwa. Myślałam, że nauczyciel musi perfekcyjnie mówić po angielsku. W przypadku dzieci specjalnej troski nie zawsze ten język jest najważniejszy. Dzieci odbierają świat wieloma zmysłami i dla nich najbardziej liczy się serce.

I liczy się wyraz twarzy. Ale teraz nosi Pani maskę.

Teraz śmieję się oczami i mówię znacznie głośniej niż przed pandemią. Zwracam też szczególną uwagę na intonację. Dotyk zawsze był ważny, a teraz odgrywa nadzwyczajną rolę. Dotykam moich uczniów łokciami i dotykam ich stóp. Mam dobry kontakt z nimi.

Ilu ma Pani uczniów w klasie?

W klasie mam pięcioro uczniów i czworo uczy się wirtualnie. Każdy mój uczeń w klasie ma swoją asystentkę. Mam dzieci głuchonieme, niewidome, z porażeniem mózgowym, jedno dziecko ma raka mózgu, którego nie można operować.

Przy tak zróżnicowanym poziomie potrzeb uczniów, co jest najważniejsze w Pani klasie?

Moim zadaniem jest nauczyć dzieci, żeby były samodzielne. Razem gotujemy, uczymy jak się ubrać, jak powiesić ubranie na haczyku, jak złożyć pudełko z klockami. Owszem, uczę na przykład biologii, ale w formie siania warzyw, a potem zbierania plonów w ogródku, czy w doniczkachMamy też typowe lekcje angielskiego i matematyki.

Jakie zdarzenie albo jaka lekcja najbardziej utkwiła Pani w pamięci?

Miałam piękną lekcję, która łączyła w sobie elementy języka angielskiego, matematyki i zajęć praktyczno – technicznych, a zakończyła się uszyciem klasowego misia Teodora Ernesta. Wszyscy go pokochaliśmy!

U nauczyciela edukacji specjalnej oczekuje się dużo cierpliwości, kreatywności i empatii. Co Pani robi, żeby mieć siłę i nie wypalić się zawodowo?

Klimat w mojej szkole jest wyjątkowy. W klasach dużo śmiejemy się i tańczymy z dziećmi. Jak najdzie mnie chwila smutku, wtedy idę do toalety i trochę popłaczę. Pomaga. A w domu odpoczywam podczas gotowania i spacerów. Modlitwa i joga bardzo mnie uspokaja.

Z jakiej potrawy jest Pani najbardziej znana w rodzinie?

Robię placki ziemniaczane, o których mówią córki, że „są palce lizać”.

.

Z rodziną podczas uroczystości “Nauczyciel Roku”

Czego Pani uczy się od swoich uczniów?

Nie należy tracić ani chwili na narzekanie! Patrzę na moich uczniów z podziwem jak starają się pracować w klasie. Jak nie poddają się trudnościom.

Jest Pani polonijnym nauczycielem od 23 lat. Jaki powinien być nauczyciel?

Nauczyciel powinien być wymagający! Gorąco polecam udział w warsztatach szkoleniowych oraz dzielnie się pomysłami na twórcze i interesujące zajęcia.  Bardzo bym chciała, żeby w szkole uczono kaligrafii. Teraz wszyscy drukują teksty i  tracimy coś z siebie w tym pisanym przekazie. A poza tym kaligrafia uczy cierpliwości i wycisza człowieka.

A czy Pani ręcznie wypisuje świąteczne kartki?

Nie wyobrażam sobie inaczej!

Zbliża się 2021 rok. Jakie są Pani marzenia?

Przede wszystkim marzę, żeby wszyscy w mojej rodzinie i wokół mnie byli zdrowi. Żeby ludzie byli tolerancyjni wobec osób innej rasy, religii i orientacji seksualnej. Jeśli człowiek będzie widział w drugiej osobie człowieka oraz kierował się szacunkiem i życzliwością wobec innych, to świat będzie lepszy.

Dziękuję za rozmowę i raz jeszcze gratuluję. Również życzę zdrowia!

.

Rozmawiała: Danuta Świątek

Zdjęcia: archiwum rodzinne A. Iwaszkowskiej

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj