PI?KA NO?NA EURO 2012 POLACY TRENING

Do naszej redakcji przychodzą ciekawe listy w ramach naszej kampanii „W naszym domu mówimy po polsku!”, w których czytelnicy dzielą się swoimi przeżyciami. Zapraszamy do przeczytania wzruszającego wspomnienia Beaty ze stanu Nowy Jork.

xxx

Przyjechaliśmy do USA w drugiej połowie lat 90-dziesiątych, jak wiele rodzin. Może nie tyle z chęci zarobienia lepszych pieniędzy, ale chyba bardziej z ciekawości, bo większość naszej rodziny już była tutaj. Postanowiliśmy przyjechać na chwilę. Ta chwila trwa do tej pory i teraz wiemy, że mamy dwie ojczyzny.

Doczekaliśmy się dwojga dzieci: córki i syna. Nasza córka urodziła sie w Polsce i mając 3 lata przyleciała z nami do Ameryki. Na początku wszystko było tutaj kolorowe, inne, łącznie z innym językiem, w którym do nas mówiono. Córka szybko oswoiła się z nową sytuacją i nawet nieźle sobie radziła. Rozpoczęła naukę w szkole podstawowej.

Któregoś dnia przeglądałam jej szkolny plecak. Byłam ciekawa, co robią dzieci w angielskiej szkole, gdyż z zawodu jestem nauczycielką klas 1-3 z Polski. W ręce wpadła mi kartka, a na niej narysowana postać moja i mojego męża. Podpis pod zdjęciami brzmiał: „Moja mama jest Włoszką, a tata jest Irlandczykiem”.

Czytałam to kilka razy. Na rysunku córki miałam ciemne włosy, choć w rzeczywistości jestem blondynką. Przyglądałam się długo rysunkowi, chcąc upewnić się, czy to napewno jest praca naszej Ani. Wszystko jednak wskazywało na to, że córka jest jej autorką.

Z niecierpliwością czekałam tego dnia na przyjście męża z pracy. Chciało mi się płakać. W końcu mąż wrócił do domu i oboje zapytaliśmy córkę o rysunek.

– Musieliśmy narysować swoich rodziców. – Odpowiedziała.

– Ale co znaczy ten podpis? – Pytamy.

Chwila milczenia.

– U nas w szkole dzieci nie lubią polskich dzieci. – Padła odpowiedź. – Nie chciałam, żeby dzieci śmiały się ze mnie.

Szok. Złość. Poczułam silny ból głowy i w sercu silne ukłucie. Było mi bardzo przykro. Wiedziałam jednak, że potrzebujemy czasu, by wytłumaczyć córce, jaką wartością jest dla nas bycie Polakiem. Nie wiedziałam jednak jeszcze, jak mam to zrobić.

Szybko nadarzyła się okazja.

Któregoś dnia siedziałam przed telewizorem i oglądałam relację z pielgrzymki Papieża Jana Pawła II. Byłam bardzo wzruszona. Płakałam w trakcie transmisji.
Ania zauważyła, że coś jest nie tak. Podeszła do mnie.

– Mamo, co się stało? – Zapytała.

– Córeczko, to jest nasz Polak. Najważniejszy na świecie! Zobacz! – Złapałam ją za rękę. – Jestem dumna, że jestem Polką. Nie wstydź się nigdy swojego pochodzenia…

Przytuliłyśmy się do siebie. Widziałam, że ten moment wywarł duże wrażenie na Ani.

I już wiem, że nasza córka już nigdy nie będzie się wstydzić swojej polskości.

Beata

Poprzedni artykuł„New York subway art”
Następny artykuł„W sieci wartościowych kontaktów”

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj