Gabriel Congionti przez trzy lata z rzędu przysyłał prace na konkursy literackie naszego portalu. A tematy były różnorodne: “Barwy, smaki i zapachy Polski”, “Patrząc w głąb siebie”, “Nadzieja bez granic” – wszystkie wiersze Gabriela zostały przez nas nagrodzone. O nauce w polskiej szkole i pisaniu wierszy w polskim języku rozmawia z Ireną Biały.
Irena Biały: Gabrielu, jesteś tegorocznym absolwentem Szkoły Polskiej w Rzymie. Przez ostatnie trzy lata wysyłałeś do nas swoje teksty, przede wszystkim wiersze. Zawsze je nagradzaliśmy. W interesujący sposób patrzysz na świat i potrafisz to przekazać w wierszach. Czy taka forma wypowiedzi jest dla Ciebie łatwa?
Gabriel Congiontti: Raczej tak. Kiedy już znam temat, to układam w głowie wiersz i potem go zapisuję. Tylko jeśli mam go napisać po polsku, na przykład na konkurs literacki Dobrej Szkoły Nowy Jork, to najpierw powstaje w języku włoskim, a później tłumaczę na język polski. Po włosku potrafię szybciej zapisać to, co najważniejsze, nadać kształt. A potem, tłumacząc, mogę to robić wolniej i zaglądać do słownika.

Irena Biały: Czy wybierasz się na studia humanistyczne?
Gabriel Congiontti: Raczej nie. Myślę o informatyce. Dużo działam na tym obszarze.
IB: Czy to nie jest rozbieżne z pisaniem wierszy?
GC: Dla mnie nie. To jakby co innego. Od małego słyszałem w domu, że mam łatwość wyrażania emocji. A potem udawało mi się je zapisywać. W wierszu jest najłatwiej, bo można to zrobić krótko.
IB: W wierszu “ Szkarłatna biel”, który przysłałeś na nasz ostatni, jubileuszowy konkurs poetycki “Barwy, smaki i zapachy Polski”, nawiązałeś do odcieni polskiej flagi i do wrażeń z pobytów w Warszawie i Krakowie. Były one bardzo sugestywne. Czy jesteś w szczególny sposób zwiazany z którymś z tych miast?
GC: W Warszawie byłem z wycieczką z polskiej szkoły. Bardzo mi się podobał ten wyjazd. I różne rzeczy w Warszawie. Byłem ciekawy stolicy.
IB: Na co zwróciłeś największą uwagę?
GC: Na wysoką zabudowę koło Pałacu Kultury. To taki mały Manhattan. Widzieliśmy go z okien hotelu. I wjechaliśmy na górę Pałacu Kultury. Od przewodnika usłyszeliśmy wiele ciekawostek historycznych. To rozbudziło wyobraźnię.
IB: Czy byliście na Starym Mieście, w Zamku Królewskim, w Wilanowie?
GC: Tak, ale w Rzymie jest tyle bardzo starych zabytków, że w Warszawie patrzyłem na nowoczesność. I chciałbym kiedyś zobaczyć Manhattan. A w Krakowie i jego okolicach mieszka rodzina mojej mamy, dziadkowie, których odwiedzam, więc to są rodzinne powiązania. Kiedy byłem mały, największe emocje budził we mnie smok wawelski koło Wawelu. Zawsze patrzyłem, czy bucha mu z paszczy ogień. Teraz bardziej interesuje mnie zamek.
IB: Sądząc po nazwisku, tata jest Włochem. Czy tata nie miał nic przeciwko temu, że przez dwanaście lat chodziłeś do polskiej szkoły?
GC: Nie, tata zawsze mówił: Chodź do polskiej szkoły. Będziesz ciekawszym człowiekiem i twoje życie będzie ciekawsze! Jeśli chodzi o mamę, to wiadomo – zależało jej. Ale pierwsze lata nie były łatwe. Na początku nie mogłem zrozumieć, dlaczego w soboty dalej mam się uczyć, tylko że po polsku, zamiast np. grać w piłkę. Potem przywiązałem się do szkoły i znalazłem w klasie przyjaciela. Ma na imię tak jak ja.
IB: Co najlepiej pamiętasz z lekcji w polskiej szkole?
GC: Najlepiej pamiętam różne ciekawostki historyczne. We włoskiej szkole nikt ich nie znał. Mogłem zabłysnąć. A z polskiego szkoły najbardziej podobały mi się opowieści pani Marty Lazarowicz o Polakach (pisarzach, poetach) w Rzymie i wyprawy ich śladami. Zaczęliśmy od Adama Mickiewicza. Literatura przeplata się z historią.

IB: Na nasz konkurs “Patrząc w głąb siebie” przysłałeś wiersz pt. ”Co widzę w duszy mej”? To bardzo ciekawy monolog z samym sobą. Szukanie tożsamości, konfrontacja z otoczeniem, dotykanie głębokich emocji. Czy nie zainspirował Cię monolog Hamleta?
GC: Tak, trochę tak. Ale też temat konkursu. Jednak Hamlet to zupełnie inne czasy. Inne spojrzenie.
IB: Wziąłeś również udział w naszym konkursie “Nadzieja bez granic”. To była niespodzianka, bo kilkoro uczniów z Twojej klasy, łącznie z Tobą, przysłało krótkie teksty na ten temat. Zostaliście wówczas nagrodzeni jako grupa. Każda wypowiedź była inna, ale razem tworzyły bardzo ciekawą całość. Wielokolorową asocjację. Taką, jaką reprezentujecie Wy: Klaudia Skorek, o artystycznych zdolnościach, wybiera się na architekturę, Aurora Hełmecka po nagrodzie w naszym konkursie literackim poczuła się doceniona i zobaczyła sens w wieloletniej nauce w polskiej szkole, Karol Wicijowski również snuje ciekawe plany. Ty masz jeszcze trochę czasu, bo jesteś o rok młodszy od pozostałych absolwentów.
Gabrielu, bardzo dziękuję za rozmowę i życzę Ci sukcesów oraz kolorowego, ciekawego życia. Oraz więcej czasu na inne zainteresowania!
GC: Bardzo dziękuję! Teraz będzie trochę inaczej, bo do tej pory mój czas upływał pomiędzy polską i włoską szkołą. Ale nie narzekam! Poza tym pani Marta, mimo skończonej szkoły, zadała nam pracę domową – kupić i przeczytać chociaż jedną książkę po polsku. A dalej to już sami. Jednak zawsze będziemy pamiętać, czego nauczyliśmy się w polskiej szkole, za co bardzo dziękujemy naszym nauczycielom!
Rozmawiała: Irena Biały
























