Do codziennych obrazków na ulicy należy widok małych dzieci w wózkach, które bawią się telefonami. Dzieci ściskają iPhony w małych rękach. Mamy alternatywny pomysł dla polskojęzycznych dzieci! Taniec z miotłą i śpiewanie ludowych pieśni. Co lepiej służy zdrowiu dziecka? Przekonajmy się sami.

xxx

Aleksandra Członka z Sandomierza jest z wykształcenia filologiem niderlandystą i lektorem języka polskiego dla obcokrajowców. Zajmuje się też polską kulturą tradycyjną. Prowadzi badania terenowe na polskich wsiach w celu poszukiwania najstarszych zachowanych pieśni. Ma kwalifikacje do prowadzenia zajęć – zabaw i pieśni ludowych dla dzieci. Związana jest z Akademią Kolberga -projektem, który opiera się na doświadczeniu bliskiego, żywego spotkania z tradycjami muzycznymi i tanecznymi polskiej wsi. Śpiewa tradycyjnie (tzw. białym głosem), czyli tak, jak setki lat temu na wsi. Gra na bębnach i na lirze korbowej.

Jak wyglądają pani zajęcia dla dzieci, które powracają do zabaw ich pradziadków?

Ukończyłam szkolenie, które pozwala mi na prowadzenie zajęć w ramach projektu Mały Kolberg. Jego celem jest kształcić postawę uważności na korzenie, tradycję, przekazy dziadków i babć już u najmłodszych dzieci. Mam spore doświadczenie w prowadzeniu zajęć w oparciu właśnie o ten projekt, ale także i własne zbiory. Podczas zajęć uczę dzieci starych pieśni, zazwyczaj przedstawiam ich rys historyczny i znaczenie. Opowiadam o tradycjach z nimi związanych, pokazuję filmy edukacyjne, a tekstów uczymy się na bieżąco, pokazując to co śpiewamy lub malując. Poza tym bawimy się w wiele zabaw ruchowo-tanecznych, które polegają na prostych układach tanecznych, małej rywalizacji jak na przykład, bardzo stara i znana zabawa w przepióreczkę, czy tańce  klapok, zajączek i inne. Zabaw uczę się od najstarszych, żyjących jeszcze mistrzów tradycji oraz podczas warsztatów i szkoleń. Celem projektu oraz moich osobistych działań jest szerzenie tradycji, uświadamianie o jej wartości oraz pokazanie najmłodszym pokoleniom, że ich pradziadkowie dobrze bawili się bez technologii i jest to nadal aktualne.

Do jakiej grupy wiekowej są skierowane zajęcia?

Zajęcia skierowane są głównie do grup w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym (5-12 lat). Dobrze bawią się przy tym także starsze dzieci i oczywiście dorośli. Zajęcia zazwyczaj jednorazowo trwają od półtorej do dwóch godzin. Dobrze sprawdzają się w formie kilkudniowej lub cyklicznej. Zazwyczaj korzystam ze sporej sali, ponieważ w wielu zabawach potrzeba dużo miejsca do biegania. Jednak można dobrać zabawy do mniejszej sali.

Skąd pochodzą pieśni i zabawy w pani programie zajęć?

Mój program to zabawy, które przekazała moja babcia, pochodząca z Lubelszczyzny. Są również pieśni i zabawy, przekazane mi przez najstarszych mieszkańców wsi, głównie z południowo-wschodniej Polski oraz materiał uzyskany podczas szkoleń z projektu Mały Kolberg, z którym współpracuję. Nie mam sztywnego programu, takiego samego na każdą okazję. Dostosowuję go do potrzeby (np. święta), wieku grupy, liczby uczestników i oczekiwań. Zazwyczaj jest to kilka pieśni i tańców z zabawami, czasem rękodzieło lub filmy edukacyjne.  Pieśni pochodzą głównie z województwa lubelskiego, świętokrzyskiego i podkarpackiego, ponieważ tam prowadzę badania terenowe i są to moje rodzinne strony. Ponadto tam zachowało się ich najwięcej. Znam też pieśni z Kurpiów, całego Mazowsza, Podlasia, Wielkopolski, Dolnego Śląska, Śląska, czy Małopolski, które przekazywane są na warsztatach.

Pewnie dzieci są ciekawe pani pieśni i zabaw?

Dzieci są zachwycone. Uwielbiają te zabawy. W wielu z nich jest odrobina rywalizacji. Kiedy na przykład bawimy się w przepióreczkę i trzeba szybko uciekać, żeby nie być złapanym. Albo zabawa w miotlarza, gdy trzeba szybko szukać pary, żeby nie zostać samemu i nie tańczyć z miotłą. Podczas zajęć widzę, że dzieciom brakuje takich zabaw na co dzień. Często na spotkaniach rozmawiamy o dawnych czasach, rysujemy nasze wyobrażenia, związane z tekstem pieśni. Dzieci są niesamowicie kreatywne! Wystarczy dać im mały impuls i zabawa sama się toczy! A też bardzo szybko zapamiętują teksty i reguły gry, same się kontrolują nawzajem, pilnują kolejności. Te zabawy są połączeniem ćwiczeń intelektualnych i ruchami fizycznymi. Taki pakiet to wymarzone spędzanie czasu dla dzieci i też satysfakcja rodziców. Z własnych obserwacji widzę, że zajęcia się podobają, bo zazwyczaj cieżko je zakończyć.  Rodzice, odbierający dzieci, muszą czekać, bo one nie chcą wracać do domu. Muszę wymyślać zabawy kończące zajęcia, bo dzieci chcą więcej się bawić. Ostatnio musiałam zakończyć zajęcia jedną ze starych zabaw, w której wszyscy rozbiegają się w różne strony. To dopiero pomogło pojść do domu.

Czy cała Polska to skarbnica pieśni ludowych, czy też są szczególnie ‘bogate’ regiony?

Szczególnie bogate regiony, które znam to Roztocze, okolice Narola, Suśca, ale także Lubelszczyzna, Podlasie i Kurpie. W związku z historią Polski i sytuacją po wojnie, kiedy wiele osób zostało przesiedlonych, zachodnia część Polski, jak na przykład Dolny Śląsk, są mieszanką wielu kultur i można tam natrafić na pieśni ze wschodniej Polski, Bałkanów i innych stron Europy. Są miejsca, gdzie trudno znaleźć osoby, które jeszcze „coś starego” pamiętają. A trzeba również pamiętać, że to naprawdę ostatnie momenty, ponieważ młodsze pokolenia nie wychowują się już na kulturze ludowej i nie znają tych pieśni.

Czy uważa pani, że mamy do czynienia z renesansem ludowych pieśni, czy to jest tylko przedwiośnie?

W Polsce w ostatnich latach powróciło zainteresowanie ludowizną. Jest to widoczne szczególnie w dużych miastach, gdzie odbywa się wiele warsztatów muzyki tradycyjnej, prowadzonych przez tych, którzy uczyli się u samych mistrzów, przywiezionych ze wsi. Fenomenem stały się także Tabory Muzyki Tradycyjnej, które są festiwalami na wsiach, podczas których uczestnicy uczą się muzyki z danego regionu, bezpośrednio od żyjących jeszcze muzykantów i śpiewaków. Podczas festiwali odbywają się także warsztaty rękodzieła ludowego, warsztaty tańca i co wieczór potańcówki. Powstaje też dużo zespołów folkowych i ludowych, konkursów muzyki tradycyjnej. 

Jaka jest najstarsza pieśń w pani posiadaniu?

Ogólnie trudno ocenić wiek pieśni, ponieważ praktycznie wszystkie z nich są sprzed kilkuset lat. Jak wszystko zmieniały się, były przekazywane z ust do ust i przy każdym takim przekazie zostały trochę zmienione. Wpływ na to miały także czasy. Znam na przykład jedną pieśń pogrzebową, którą przekazała mi pani Zofia Dąbrowska (specjalizuje się w regionie lasowiackim), która z kolei zna tę pieśń od ś.p. Marii Kozłowej, zwanej ostatnią lasowiaczką. Jest to pieśń Napolta ze mnie, która nawiązuje jeszcze do czasów przedchrześcijańskich, kiedy to palono ciała zmarłych. Podobno ma kilkaset lat. Spotyka się też pieśni, które mają w sobie elementy pogańskości, np. pieśń weselna Oj Łado Łado,  którą wykonuje się jeszcze obecnie na wiejskich weselach, a zwrot oj Łado jest dyskusyjny i prawdopodobnie nawiązuje do pogańskiego bóstwa, ale niektórzy badacze twierdzą, że oznacza po prostu “kochankę”, “oblubienicę”. Jednakże to wszystko wskazuje na to, że pieśni pochodzą z dawnych czasów, tylko były zmieniane w sposób naturalny. Bardzo starym elementem w pieśniach są też melodie. Są pieśni weselne, których melodie powtarzają się w różnych regionach, z minimalnymi zmianami.

Poproszę o słowa pieśni „Oj Łado”.

A któż moji kosy rosy rozpleci
Oj, Łado Łado, rozpleci

Posadzili już Kasiejkę na dziży
Oj, Łado Łado, na dziży

A kto ży si do Agnieszki przybliży
Oj, Łado Łado, przybliży

Przybliży się mamuniejko z cichejko
Oj, Łado Łado, z cichejko

Rozplić, rozplić żółty kosy z lidziejko
Oj, Łado Łado, z lidziejko 

Jaki festiwal pieśni ludowych w Polsce pani poleca dla naszych polonijnych rodzin, gdy znajdą się na wakacjach w Polsce?

Najpopularniejsze festiwale muzyki tradycyjnej to Wszystkie Mazurki Świata w Warszawie, które co roku mają swoją edycję wiosenną i jesienną. Podczas nich można uczestniczyć w wielu warsztatach, potańcówkach i spotkaniach. Poza tym Tabory Muzyki Tradycyjnej, które odbywają się w różnych regionach, głównie w wakacje, na przykład, na Roztoczu lub  w Sędku na Kielecczyźnie. Można także pojechać do Kazimierza Dolnego pod koniec czerwca na słynny i najstarszy festiwal Kapel i Śpiewaków, albo na Folkowisko w Gorajcu na Roztoczu w lipcu. Wszystkie festiwale są otwarte dla całych rodzin.

Czy u pani w domu ktoś śpiewał pieśni ludowe?

Babcia, ze strony mamy, opowiadała mi zawsze wiele bajek i opowieści z dawnych lat oraz śpiewała kilka starych pieśni. Mój tato, który pochodzi z podkarpackiej wioski nad Sanem, pisze bajki ludowe i zna wiele starych opowieści. Wychowując się na tym, nie wyobrażam sobie życia bez odwiedzania wsi, bez interesowania się kulturą ludową. A zbieranie starych pieśni jest dla mnie swego rodzaju misją do spełnienia, ponieważ wiem, że są to ostatnie momenty, żeby uratować to co jeszcze żywe i przekazać dalej. Do śpiewanie i grania zainspirowała mnie ścieżka dźwiękowa z gry „Wiedźmin” oraz Kapela ze Wsi Warszawa.

Jakie są pani plany na przyszłość?

Chcę kontynuować badania terenowe na wsiach, prowadzić swoją stronę internetową oraz warsztaty śpiewu, żeby przekazywać dawną muzykę (https://www.youtube.com/channel/UCVpPEznLHwN_apyJDSU00NA i zwyczaje młodszym pokoleniom. Będę też szkolić się nadal w tym kierunku. Poza tym jestem wokalistką i instrumentalistką w trzech projektach folkowych i mam swój indywidualny projekt muzyczny. Gram na lirze korbowej i bębnach. Nadal chcę koncertować z moimi zespołami i rozwijać się muzycznie, grać na festiwalach. Wydać płyty, które są już prawie gotowe. Chcę zajmować się muzyką, ale także pracować w swoim zawodzie, ponieważ jestem filologiem i nauczam języka niderlandzkiego oraz polskiego dla obcokrajowców. Dzięki tym zawodom mogę podróżować po świecie i prowadzić zajęcia wśród Polonii i cudzoziemców. Prowadzę także bloga lifestylowego www.dziadowska.blogspot.com, wiele podróżuję, zajmuję się fotografią i rękodziełem artystycznym.

A może zacznie pani szukać pieśni na amerykańskich wsiach?

Szczerze mówiąc podczas pierwszego wyjazdu do USA, czyli teraz, nie planowałam szukać pieśni na amerykańskich wsiach. Jednak myślę, że kiedyś zagłębię się w ten temat i poszukam szczególnie w środku Ameryki, gdzie jest najmniej imigrantów, dzięki czemu mogło zachować się coś z dziada pradziada. Na pewno znalazłoby się wiele nawiązań do muzyki tradycyjnej z różnych krajów Europy i pewnie przenikają one we współcześnie granej muzyce z tamtych stron. Czasem spotykam też pana grającego na skrzypcach w nowojorskim metrze, gra on melodie podobne do tych starych, polskich. Nie wiem jakiej jest narodowości, ale planuję porozmawiać z nim, jeśli jeszcze go spotkam. Oczywiście można też szukać u rdzennych mieszkańców Ameryki Północnej, ale mnie bardziej ciekawią wpływy tego, co przywieźli pierwsi przyjezdni w połączeniu z muzyką, jak powstawała już tutaj. Chodzi o takie country z europejskimi wpływami.

Dziękuję za rozmowę.

 

Rozmawiała: Danuta Świątek

Zdjęcia: archiwum Aleksandry Członka

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj