Tym razem będzie o sztuce. Może nieco specyficznej, lecz jakże pożądanej. To kolejny powód, by zakochać się w Bielsku, albo chociaż przyjechać po to, by go podziwiać.

Coraz częściej można oglądać piękne murale na ścianach budynków różnych miast. Od kilku lat i w Bielsku – Białej pojawia się coraz więcej takich malowideł. Bielskie murale to powiększająca się z roku na rok, dostępna dla wszystkich kolekcja sztuki w przestrzeni publicznej. Część z nich stworzyli bielscy artyści, a część twórcy street artu z różnych stron świata. Bielskie murale usytuowane są na ścianach prywatnych, zabytkowych kamienic, fasadach budynków, wieżowcach, budynkach użyteczności publicznej oraz na murach.

.

„Sowa”

.

Pierwszy mural w moim mieście pojawił się w 1996 roku. Został namalowany przez Dariusza Gierdala i nosił nazwę Primavera. Mural ten przetrwał zaledwie parę lat. Potem tę ścianę przejęli graficiarze i streetartowcy. 

Na bielskich budynkach przedstawiali swoje prace cenieni współcześni malarze – Wilhelm Sasnal oraz Leon Tarasewicz. Mural Sasnala znajdował się na budynku Galerii Bielskiej BWA w latach 2000-2001, a dzieło Tarasewicza na ścianie Gemini parku, w latach 2009 – 2012. 

Wielka popularność murali rozpoczęła się wraz z projektem „oBBraz miasta”, realizowanym przez Galerię Bielską BWA we współpracy z Fundacją Galerii Bielskiej, a dofinansowanym przez Urząd Miasta Bielska–Białej w 2014 roku. W pierwszych edycjach zaprezentowali się artyści z Bielska i regionu. Powstało wówczas dziewięć wielkoformatowych dzieł.

Już wcześniej, od 2008 roku realizacje murali w przestrzeni miasta wspierała Galeria BWA – jako pierwsze powstały: „Okna” Karoliny Zdunek, „To tłum” grupy Twożywo, oraz „Wielki błękit” Joanny Stańko na kamienicy przy ulicy Sikorskiego. Mural Małgorzaty Rozenau pt. „Czułość drzew” na fasadzie Galerii Bielskiej BWA, który pojawił się w tym czasie, powstał w projekcie Festiwalu sztuki czeskiej.

Do Bielska-Białej co roku latem przyjeżdżali twórcy z całego świata w ramach wydarzenia „Beyond Time/ Poza czasem”. To międzynarodowe rezydencje artystyczne organizowane przez Galerię BWA do 2018 roku, podczas których powstawały prace w przestrzeni publicznej. W 2014 roku zaproszeni goście zrealizowali na ścianach bielskich kamienic i murze oporowym trzy dzieła – „Pasterza”, „Sowę” i „Sztukę dla lepszego życia”. 

W tym samym roku powstały też kolejne malowidła – koronka autorstwa NeSpoon, „Frasunek” Marcina Malika Malickiego (który można było podziwiać w latach 2015 – 2019) oraz „Kozica” Ilony Krieser. 

.

„Koronka”

.

„Wszystkie projekty nie są incydentalną akcją artystyczną, lecz zyskały akceptację konserwatora zabytków i miejskiego plastyka. Zostały zaplanowane, wkomponowane w przestrzeń wokół ściany, na której się znajdują. Odwołują się do symboli i skojarzeń związanych z kulturą miasta i regionu.” – mówi Justyna Łabądź, autorka tekstu przewodnika po bielskich muralach.

Wśród autorek i autorów murali są absolwenci uczelni artystycznych, jak Karolina Zdunek, Małgorzata Rozenau, Mariusz Waras, Jacek Grabowski, czy Natalia Rak. Autorami są również streetartowcy, jak Artur Bosowski „Turbos“, Marcin „Malik“ Malicki, czy Dariusz Paczkowski. Obraz na ścianie DH Wokulski, to dzieło Pawła Swanskiego.

.

W centrum Bielska-Białej na ścianie secesyjnej kamienicy przy ulicy Adama Mickiewicza w  2017 roku, polski artysta, Mateusz Gapski działający pod pseudonimem Bezt, namalował wizerunek młodej, współczesnej kobiety trzymającej donicę z ogromną rośliną – monsterą dziurawą. Liście rośliny rozpościerają się nad nią niczym parasol. Całość utrzymana jest w ciemnych fioletowych barwach, nadając malowidłu tajemniczego charakteru. Mural został wykonany w wyjątkowym miejscu, wprowadzając miejską sztukę w widoczny z jego perspektywy plac Bolesława Chrobrego i Zamek książąt Sułkowskich.

.

.

Dwa lata później niemal naprzeciwko, pojawił się kolejny obraz zatytułowany „Święto drzewa”. O tyle wyjątkowy, że malowany specjalnymi farbami, które działają na zasadzie porównywalnej do procesu fotosyntezy u roślin. Dzięki temu mural przedstawiający las faktycznie będzie zmniejszał zanieczyszczenia powietrza w taki sposób, jak las o powierzchni ponad 100 m kwadratowych. To efekt projektu Klubu Gaja i Galerii Bielskiej BWA, do którego została zaangażowana artystka Ewa Ciepielewska.

.

„Święto drzewa”

Dzięki Stowarzyszeniu Euroregion Beskidy i projektowi „Powietrze nie zna granic”, na ścianie firmy Befaszczot, najstarszego w mieście czynnego zakładu produkującego szczotki i pędzle, powstał kolejny piękny mural pt. „Zielone płuca”, przedstawiający drzewo w formie płuc, wkomponowane w krajobraz beskidzki.

.

„Zielone płuca”

.

Dla odmiany na ścianie bloku mieszkalnego przy ul. Grażyny, pojawił się hiperrealistyczny obraz niebieskiego egzotycznego ptaka – nowozelandzkiego kędziornika. To jeden z moich ulubionych, zaraz po „Sowie, o której pisałam wcześniej. Autorem tego muralu pt. „Tui” (co oznacza nazwę ptaka w języku Maorysów), jest artysta działający pod pseudonimem Turbos. To kolejna realizacja tego autora w naszym mieście.

I jeszcze jeden, który mogę podziwiać codziennie wracając z pracy – to „Wierzba” Mony Tusz namalowana tuż przed wejściem do Parku Włókniarzy. Stworzony wizerunek wierzby nawiązuje do wyobrażeń mitycznych drzewców. W konarach drzewa swoje schronienie znalazły zwierzęta i duszki leśne. 

.

„Wierzba”

.

Niedawno na każdym z murali zostały umieszczone tabliczki informacyjne. Znajdują się na nich informacje dotyczące autorów, nazwy i daty powstania, a także w ramach jakiego projektu zostały stworzone i jakie instytucje oraz firmy były zaangażowane w ich realizację. Jest też kod QR, dzięki któremu chętni mogą dowiedzieć się więcej o każdym z dzieł.

Najnowszy mural powstał tuż obok Ratusza, na budynku przy pl. Ratuszowym. To już 26 wielkoformatowe malowidło, które wzbogaciło szlak bielskich murali. Jego autorem jest Wojciech Kołacz, artysta działający pod pseudonimem Otecki. Mural nawiązuje do połączenia Bielska i Białej. Stylistyka muralu inspirowana jest sgraffito, jakie widnieje na ścianie Teatru Lalek Banialuka, starymi pocztówkami, lokalną sztuką ludową oraz kolorystyką sąsiednich budynków.

.

„Ratusz”

.

Wstyd się przyznać, lecz przygotowując ten tekst dowiedziałam się o kilku muralach, o których nie miałam pojęcia! Ale za to spacerując po mieście, by odnaleźć i sfotografować dla Was część malowideł, bawiłam się doskonale. Zupełnie inaczej ogląda się te dzieła na zdjęciach, a podziwianie ich w rzeczywistości dostarcza naprawdę niesamowitych wrażeń. I powiem Wam, że ilekroć przechodzę obok mojej ulubionej Sowy, nie mogę się powstrzymać i przystaję choć na chwilę.

Murale w Bielsku-Białej od kilku lat pięknie wpisują w przestrzeń miasta zdobiąc kolejne ściany budynków. Zainteresowanie nimi rośnie, a do Galerii BWA zgłaszają się kolejni administratorzy budynków, którzy skłonni są oddać swoją ścianę, aby zyskała nowy wizerunek. Mieszkańcy i goście chcąc dowiedzieć się czegoś więcej na temat wielkich malowideł w Bielsku-Białej mogą skorzystać z przewodnika w wersji papierowej i on-line oraz z mapy tematycznej, jak również strony internetowej Galerii Bielskiej BWA: www.galeriabielska.pl/projekt-artystyczny/murale-bielsko-biala

Ja zachęcam do wybrania się szlakiem murali na niedzielny spacer, by odkrywać nowe, artystyczne oblicze miasta. Podczas spaceru warto oddać się chwili refleksji i zatrzymać w pędzie codziennego życia. Celowo opisałam Wam tylko kilka malowideł, nieznane przecież zawsze kusi bardziej.

Pisząc, korzystałam ze stron:

https://bielskobiala.naszemiasto.pl/

https://www.bielsko.info

https://silesia24.pl

https://galeriabielska.pl

.

Co jeszcze można napisać o muralach?

.

To tylko zwykła ściana,

a jednak wyjątkowa,

gdy jest pomalowana,

jest inna, całkiem nowa.

.

Na taką piękną ścianę 

popatrzeć każdy pragnie,

bo ona, moim zdaniem,

wygląda bardzo ładnie.

.

To małe arcydzieło

po prostu – na ulicy,

wiesz teraz skąd się wzięło.

Niech ciebie też zachwyci.

.

Tekst i zdjęcia: Beata Jaczewska

.

Poprzedni artykuł“Studia, wiersze i Rzym” – rozmowa z Andżeliką Tokarski
Następny artykułDzień Języka Ojczystego w naszej szkole
Beata Jaczewska
ukończyła Uniwersytet Jagielloński i jest magistrem Biologii. Przez kilka lat pracowała jako nauczyciel. Obecnie wraz z mężem prowadzi firmę i stara się cały czas podnosić swoje kwalifikacje. Od lat pisze dla przyjemności bajki- rymowanki. Autorka książek dla dzieci: seria o Małych zwierzątkach i Małych pojazdach, „Wierszowanki- przytulanki, czyli bajeczki nie tylko na dobranoc”, a także kilku prac zbiorowych. Laureatka konkursów literackich, wolontariuszka. Chętnie angażuje się w akcje społeczne związane z propagowaniem czytelnictwa. Uwielbia górskie wędrówki z plecakiem oraz gry planszowe. Prowadzi bloga, na którym znajdują się bajki, rymowanki i wierszyki www.wierszowankimalowanki@blogspot.com

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj