Otóż Wierzbna, otóż Kwietna

Zawitała nam niedziela!

Wnet nastanie chwila świetna

Zmartwychwstanie Zbawiciela

Do świątyni gronem wszystkim

Ida młodzi, idą starzy

Różdżkę wierzby z młodym listkiem

Niosą święcić do ołtarzy.

Tak pisał w wierszu pt. ”Dni Doroczne” o tej wyjątkowej pośród pięćdziesięciu niedziel w roku poeta, tłumacz epoki Romantyzmu, Władysław Syrokomla.

W minioną niedzielę, 10 kwietnia, obchodziliśmy Niedzielę Palmową. Nazywano ją dawniej Kwietną, Wierzbną lub Różdżkową. Jak nakazuje zwyczaj, tego dnia powinno się lekko smagać domowników przyniesioną z kościoła poświęconą palmą i wołać przy tym: Palma bije, nie zabije. Za tydzień wielki dzień! W innych regionach mawiano: Palma bije, nie zabije, więc wstawajcie chrześcijanie, bo za tydzień Zmartwychwstanie! Ten zwyczaj nazywano „palmowaniem”. Zjedzenie bazi z gałązki wierzbowej z palmy miało chronić przed chorobami gardła. Poświęconą palmę przechowywano w domu, wierząc, że może osłonić domowników przed czarami i złymi mocami. Wysoka palma wróżyła długie życie. 

.

Zitajta w Łysych


Łyse, spokojna wieś na skraju Puszczy Zielonej, raz do roku zmienia się w miejsce tętniące życiem. Tysiąca kolorów, widoku ludzi i palm wielkanocnych – tych w kościele, biorących udział w procesji i konkursie, oraz tych na setkach straganów z dorocznego jarmarku, nie da się szybko zapomnieć. Pozostają z nami na dłużej.

Z okolicznościowego biuletynu wydawanego przez Urząd Gminy Łyse wybieram informacje o historii Niedzieli Palmowej. Nasza koleżanka klasowa, Cyryla Domurad, jest redaktorką tego biuletynu. Kolejny plus dla naszej klasy, byłej VB, ciągle chętnej do spotkań i pielęgnowania pamięci z lat szkolnych, która zaliczy w tym roku 55 lat od matury.  

Podobnie jak z tradycją Niedzieli Palmowej, której w tym roku przypadła już 53 rocznica. Corocznie mieszkańcy przynoszą do oceny ponad 100 palm. W pierwszym konkursie zgłoszono ich tylko 25. Drugą kategorię współzawodnictwa konkursowego stanowiła wówczas wycinanka kurpiowska. Twórczynie przedstawiły wówczas 300 swoich prac.

Liczymy na to, że kolejne pokolenie Kurpiów z Łysych i okolic utrzymają tę tradycję w następnych edycjach „Palmy Kurpiowskiej” – czytam w biuletynie o testamencie inicjatora tej cennej imprezy folklorystycznej. Jadwiga Chętnikowa, żona doc. dr Ądama Chętnika, założyciela Muzeum i badacza Kurpiowszczyzny, przekazała życzenie męża, aby na Niedzielę Palmową zjeżdżały się co roku do Łysych rzesze turystów, aby podziwiać piękne, olbrzymie puszczańskie palmy wykonane z ziela leśnego przybrane wstęgami różnobarwnymi, które na pewno oczarują gości przybyłych na te tradycyjne obchody ludowe.

Nas oczarowały. Wybraliśmy się w towarzystwie przyjaciół i byliśmy goszczeni przez klasową koleżankę i jej męża. Cyryla wprawdzie nie wyplata palm, ale  szydełkuje. Spod jej rąk wychodzą pięknie prezentujące się jajka wielkanocne, koszyczki na święconkę, ozdoby na stoły świąteczne, różne dekoracje na ważne uroczystości. 

                     

.

Z szacunkiem dla sztuki ludowej

Niedziela Palmowa w Łysych była dla mnie ogromnym przeżyciem. Piękne, kolorowe widowisko, moc niezwykłych doznań wzbudziły we mnie szacunek dla sztuki ludowej, dla pracowitości, pomysłowości, wyobraźni twórców ludowych z Kurpiowszczyzny – zauważa Anna Nosek, emerytowana wieloletnia nauczycielka języka polskiego z Ostrołęki. – W tym roku razem z przyjaciółmi po raz pierwszy wybrałam się do Łysych na niedzielę Palmową. Przy słonecznej, ale wietrznej pogodzie chłonęłam wszystko, co było do obejrzenia, kiermasze, barwną procesję, wystawy, stroje. Palmy różnej wielkości i te do kupienia, i te na konkurs, to znakomite, cieszące oko wytwory sztuki twórców ludowych. Oglądając te cuda zapominałam o zimnie, które mi doskwierało. Nie do wiary ile materiału, ile godzin, tygodni i miesięcy poświęcić trzeba na uwicie palmy – snułam refleksje. Ile tez trzeba mieć wyobraźni, poczucia smaku i co równie ważne misterne palce. Tej sztuki uczą się pokolenia! – wyraża swoją opinię. 

.

.

Na terenie Puszczy Zielonej palma wielkanocna posiada swój charakterystyczny, niepowtarzalny wyraz. Cechują ją zarówno rozmiary od 1 metra wzwyż. Dominują te 3 metrowe. Wysokość palm podobno zapewnia młodej latorośli wywodzącej się z tych stron słuszny wzrost. Palmy z Puszczy Zielonej charakteryzują się także sposobem wykonania, jak też bogatą dekoracją bibułkowymi kwiatami i wstążkami. Misternie poskładane kawałki bibuły tworzą często doskonałe przypominające naturalne kwiaty. Do uwicia tych pięknych wielobarwnych, bogato zdobionych i wysokich palm Kurpie przygotowują się miesiącami. 

Na Kurpiach wierzy się, że im ładniejsza jest palma, tym ładniejsze będą dziewczęta we wsi. Do palm przyczepione są kartki z numerami i kategoriami. Każda może być zwyciężczynią konkursu na najstrojniejszą.                   

Muszę działać i udzielać się

Podczas tej niedzielnej uroczystości rozmawiałam z wieloma osobami. Z Magdalenki koło Warszawy przybyła Joanna, prowadząca zajęcia w Uniwersytecie Trzeciego Wieku. Nawiązałam kontakt z kilkoma twórczyniami, wśród nich osiemnastoletnią Kornelią i starszą od niej Łucją. Siostry zajmują się przygotowywaniem palm od podstawówki. Pasję rozbudziła w nich babcia Czesława. Urodziwe młode dziewczęta wzbudzały zainteresowanie. Przystawano przy ich palmie, niewysokiej, bo nie cały metr. Cykano zdjęcia, z uznaniem patrzono na dziewczęta, podziwiano ich pracę.

Łucja podzieliła się ze mną ciekawą refleksją na temat przywiązania do rodzinnej ziemi kurpiowskiej. Kilkakrotnie odwiedzała rodzinę w USA. Miała nawet propozycję pozostania na stałe. Nie skorzystała z tej możliwości. Ciągnęło ją w rodzinne strony. Uznała wręcz, że ma do spełnienia misję propagowania dziedzictwa Kurpiów. Muszę działać i udzielać się – wyznała. Podobnie pasję do tworzenia palm przejęła po babci Dominika ze szkoły średniej w Łysych. Dzielnie trwała przy swojej palmie podczas dość długiej uroczystej Mszy Świętej. Pracę starszej koleżanki, dorodną palmę, podtrzymywał męską ręką kolega najmłodszego rocznika Zespołu Szkół Powiatowych w Łysych.

Moda na folklor trwa i nie jest czymś nie na czasie, staroświeckim, jak to było wcześniej. Niektórzy uczniowie z mojego rocznika z Liceum Pedagogicznego niechętnie pokazywali się w strojach kurpiowskich. Członkowie chóru i orkiestry szkolnej nie mieli wyjścia. Strój ludowy był obowiązkowy. Pamiętam, jak nie lubiłam patrzeć w lustro, gdy na głowę zakładałam czółko. Nie akceptowałam siebie w tym stroju. Nie wiem, czy czułabym się szczęśliwa, gdyby ktoś chciałby zrobić mi zdjęcie w tym stroju. Dzisiaj i starzy, i młodzi, chętnie pozują do zdjęć podczas różnych uroczystości regionalnych. Dzięki strojowi czują się zauważeni i docenieni. 

Kilka zdań zamieniłam również z doświadczonymi artystkami, Janiną Piątek z Łodzisk w gminie Lelis i Anną Ogniewską. Rozmawiałyśmy niedługo przed werdyktem jury oceniającym kunszt przywiezionych do Łysych palm. Wyczułam zdenerwowanie u moich rozmówczyń. Na szczęście, wielomiesięczna praca przy palmach nie poszła na marne. Wymienione panie oraz Danuta Ejdys, które wieczór w wieczór przez kilka miesięcy spotykały się przy wspólnym dziele, nie odjechały z Łysych nie zauważone. Ich wysiłek, bolące dłonie i kciuki zrekompensowała przyznana nagroda. Twórczynie reprezentujące Kółko Rolnicze w Łodziskach  otrzymały druga nagrodę w kategorii prac zbiorowych. Ich nagrodzona palma mierzyła ok. 4 metrów. Zdobiona była przeróżnymi kwiatami, tulipanami, różami, stokrotkami, wysokimi liliami, a także kwiatami typowymi dla kurpiowskiego folkloru, naparstnicami.

.

Nie jest sztuką wykonanie wysokiej palmy. Problemem staje się przewiezienie tego olbrzyma. Mieszkamy poza Łysymi, transport wyższej palmy byłby dla nas kłopotliwy – moje rozmówczynie we współzawodnictwie o najładniejszą palmę startują od sześciu lat. Sztukę przygotowywania tych ludowych dzieł sztuki nauczyła ich prezeska kółka rolniczego, wszechstronnie uzdolniona Ania Ogniewska. Wszystkie panie z z kółka rolniczego są już na emeryturze, mogą zatem poświęcić się sztuce ludowej. Już planują kolejną regionalną imprezę. Na drugą niedzielę lipca zapraszają na Święto Jagody w Łodziskach w gminie Lelis. 

Poznałam też przemiłą Anię, związaną od dzieciństwa z gminą Łyse. Siedziała na swoim ulubionym miejscu w starym drewnianym kościele przed obrazem Matki Boskiej, bliskim jej od lat. Towarzyszyły jej dzieci i mąż. Anna często odwiedza rodzinne strony. Pragnęłaby jak niegdyś odwiedzać stary kościółek, którego ulubiony zapach nie zatarły lata. Kościół jest zamknięty. Jest zabytkową świątynią, której należy chronić. Anna, podczas odwiedzin Łysych, spaceruje wokół kościoła, przywołuje miły jej sercu zapach i modlitewną zadumę. Ośmioletnia córka Anny wykazuje szczególne upodobanie do przydrożnych kapliczek, przy których odprawiane są majowe nabożeństwa „majówki”. Na wzór mamy dekoruje kapliczki kwiatami. Tak właśnie w dzieciństwie, na prośbę taty, czyniła mała Ania. 

W Niedzielę Palmową stary, drewniany kościółek był udostępniony do zwiedzania. Na turystów, miłośników folkloru, czekały rozstawione przy ścianach palmy, bohaterki tego dnia. W oczach mieniły się kolory. Trzeba być nie lada znawcą, żeby wybrać te najpiękniejsze i nagrodzić je najwyższą notą.

.

Tradycja palmowa na pewno będzie trwać – cytuję fragment z biuletynu. – Jesteśmy wdzięczni dzisiejszym babciom i dziadkom, bo to oni w pierwszych latach „Palmy Kurpiowskiej” pokazali jak się ją tworzy. Swoje zdolności i zainteresowania przekazali swoim wnukom, uczniom szkół podstawowych i średnich. To, że możemy podziwiać piękno folkoru kurpiowskiego ukrytego w palmach wielkanocnych, zawdzięczamy właśnie im. Dzięki Wam za to.

Za kilka dni Wielkanoc, Zmartwychwstanie Pana. Przeżyjmy je w radości i nadziei.

Happy Easter!

Bożena Chojnacka

Poprzedni artykuł„Poezja uczy, bawi, wzrusza…” J. Brzechwa i J. Tuwim – czarodzieje słowem
Następny artykuł„Wiosna u Koroludków” – wielkanocna bajka
dziennikarka prasowa z wieloletnim doświadczeniem w Polsce i USA. Od lat sercem związana z portalem. Autorka książki pt: Żabką przez ocean”. Szczęśliwa mama i babcia dwojga utalentowanych sportowo wnucząt: Adasia i Zuzi.Przez ponad 10 lat na stałe mieszkała w Nowym Jorku. Powróciła do rodzinnej Ostrołęki.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj