Obejrzałam film „Najświętsze Serce” następnego dnia po premierze w polskich kinach i tydzień po premierze światowej. W przeddzień bilety były już wykupione na seans południowy. Kupiłam bilet na jedyny popołudniowy seans. Salka w kinie w większości była zapełniona. Po zakończonym seansie można było poczuć zadowolenie i spokój.

Podczas seansu nic nie zakłóciło panującej ciszy i skupienia. Przypomniała mi się atmosfera w sali kinowej podczas wyświetlania głośnego wówczas filmu „Pasja”. Przemijanie, śmierć, cierpienie  spychane są na margines pędzącego życia, ale nie można stwierdzić, że mamy je w nosie, że są nam obojętne. Świadczy o tym choćby ogromna frekwencja wiernych uczestniczących w nabożeństwie Środy Popielcowej. Idą na nią także ci, którzy przez cały rok nie chodzą do kościoła, albo odwiedzają go rzadko. Coś w tym jest.

                                 Moc przebaczenia

Rodzinna historia jakich wiele; rozstanie rodziców, ojciec zrywający kontakty, po latach schorowany odnajduje córkę, prosi o wybaczenie. Umiera, otrzymując wybaczenie także od żony. Przesłanie o miłości i wybaczaniu, na wzór Jezusa, trafia do każdego widza i tego bardzo pobożnego i tego sceptycznie podchodzącego do wiary.

Pisarka hiszpańska Lupe przeżywa kryzys w pisaniu, ma problem z utrzymaniem pracy w wydawnictwie. Otrzymuje krótki termin do przedstawienia nowego pomysłu na książkę. Korzysta z pomocy dziennikarki telewizyjnej, która zaciekawia Lupe do pójścia tropem historii sprzed 300 lat związanej z objawieniem. Pisarka bez entuzjazmu podejmuje ten temat. Nie jest osobą religijną. Jej sytuacja rodzinna też nie jest zbyt ciekawa. Od ponad 20 lat nie rozmawia z ojcem, który rozstaje się z matką. Cała trójka żyje oddzielnie. Każde w innym miejscu świata. Podczas  zbierania informacji do książki, która ma zapewnić utrzymanie etatu, nieoczekiwanie zjawia się ojciec. Przeprasza córkę za wieloletnie milczenie, tłumaczy się, dlaczego tak się stało, informuje, że jest chory. Lupe, po pierwszym okresie obojętności ze zjawieniem się ojca, przyjmuje go pod swój dach, a także zawiadamia matkę, że zjawił się chory ojciec i że na nią czeka. Odwiedza go w szpitalu, dogląda, zdecydowanie odpiera sugestie kolegi z wydawnictwa, aby przyśpieszyć odejście nieuleczalnie chorego, podobne sugestie podsuwa lekarz prowadzący.

Domyślamy się, że chodzi o zabieg eutanazji. Pisarka stanowczo odmawia, chce, żeby ojciec odszedł godnie. Na jego pożegnanie ze światem zdąży dotrzeć żona, gestem rąk, i z trudem wypowiadanych słów chorego małżonkowie przebaczają sobie. Chory umiera. Pisarka zmienia swoje nastawienie do spraw wiary. Dochodzi do wniosku, że Bóg dawał jej tak dużo znaków swojej obecności, których nie potrafiła odczytać w duchu wiary. Jedną z nich było spotkanie grupy dziewcząt, które na modlitwie poświęcały siebie i swoje życie Sercu Jezusowemu. Jedna z dziewcząt z uśmiechem podała pisarce książeczkę z tekstem zawierzenia, Lupe pozostawiła ją w kościele, bez zerknięcia choćby na jej treść. To nie był dla niej jeszcze ten moment. Wówczas podążała śladami źródeł i historii czci Najświętszego Serca. Podczas tej wędrówki dojrzewa duchowo.

Film przybliża historyczne fakty związanie z objawieniem, poświęceniem krajów Najświętszemu Sercu, pokazuje cuda eucharystyczne i prowadzone wokół nich badania.

                                Objawienia w Paray le Monial

Obok filmowego przekazu zbudowanego na kanwie objawień zakonnicy klasztoru wizytek w Paray le Monial we Francji Marii Małgorzacie Alacoque nie można przejść obojętnie. Bóg ukazał zakonnicy swoje gorejące miłością serce i zachęcił do okazywania Jemu czci.

Jedno z objawień miało miejsce  podczas adoracji Pana Jezusa obecnego w Najświętszym Sakramencie. Boski Zbawiciel otworzył swoją pierś i powiedział: “Moje Boskie Serce płonie tak silną miłością ku ludziom, że nie może dłużej utrzymać tych gorejących płomieni, zamkniętych w moim łonie. Ono pragnie je rozlać za twoim pośrednictwem i pragnie wzbogacić ludzi swoimi skarbami”.

300 lat temu francuska zakonnica Małgorzata Maria Alacoque otrzymała misję głoszenia miłości Stwórcy do swojego stworzenia. Bóg objawił jej swoje serce i przekazał 12 obietnic dla ludzi, którzy będą je czcić. Symbolem Bożej miłości jest serce Jezusa przeplecione cierniową koroną i zwieńczone krzyżem otoczonym płomieniami.

Wśród 12 obietnic Jezusa wymienię niektóre: Zgoda i pokój będą panowały w ich rodzinach, które czczą Serce Jezusa, wyleję obfite błogosławieństwa na wszystkie ich przedsięwzięcia, dusze oziębłe staną się gorliwymi, błogosławić będę domy, w których obraz mego Serca będzie umieszczony i czczony.

                               Widzialne serce

Film „Najświętsze Serce” wyświetlany w setną rocznicę kanonizacji św. Marii, Małgorzaty Alacoque, a także w setną rocznicę zawierzenia losów naszej ojczyzny Najświętszemu Sercu Pana Jezusa ukazuje siłę wiary, zachęca do jej kultywowania i pogłębiania.

Wielkim orędownikiem kultu Najświętszego Serca był św. Jan Paweł II. Mówił do nas, że Bóg objawia swoją miłość w Sercu Chrystusa. Widocznym znakiem przywiązania wiernych do tego kultu jest obraz Serca Jezusowego obecny w wielu domach. Wizerunek ten powstał na polecenie Boga, który podpowiedział św. Małgorzacie jak przekazać ludziom zapewnienie, że Bóg tak mocno nas kocha.

Ukaż im moją miłość pod postacią widzialnego Serca. Niech obraz mego Serca zostanie wystawiony na widok publiczny, tak, ażeby każdy mógł go zobaczyć. Nie ma innego znaku, które mogłoby wzruszyć nieczułe ludzkie serce.

W każdy pierwszy piątek miesiąca mamy okazję przyjęcia Najświętszego ciała Jezusa w intencji wynagradzającej za wszystkie zniewagi jakie dotykają i obrażają Jego Serce. Najbliższy pierwszy piątek marca już wkrótce, ale będą i następne. Warto podjąć takie zobowiązanie.

                                   Cuda eucharystyczne

Od 750 roku na świecie odnotowano ponad 130 cudów eucharystycznych. Kilka miało miejsce na ziemiach polskich. Od lat pojawiają się kolejne doniesienia na temat wydarzających się na świecie cudów eucharystycznych. Raporty, które je potwierdzają, wzmacniają szacunek dla Najświętszej Eucharystii, ale także inspirują wiernych. Miejsca, w których dokonały się cuda, stały się popularnymi celami pielgrzymek, gdzie odwiedzający mogą zobaczyć dowody tych wydarzeń.

Pierwsze historyczne świadectwa dotyczące cudu eucharystycznego miały miejsce w VIII wieku we włoskim Lanciano. Według tych relacji w klasztorze pod wezwaniem św. Longina kapłan z zakonu św. Bazylego odprawiał mszę św. Często zdarzało mu się wątpić w przeistoczenie i w momencie, kiedy skończył wypowiadanie słów konsekracji, hostia w jego dłoniach przemieniła się w okrągły fragment ciała, a wino w krew. Ciało pozostało nienaruszone, natomiast krew w kielichu zamieniła się w pięć nierównych bryłek, które po uzyskaniu zezwolenia biskupa, zostały zważone. Z owych pomiarów pozostał zapis. Zjawisko to miało powtórzyć się w roku 1574.

W latach 1970–1971 relikwie przebadał profesor Odoardo Linoli. Badanie wykazało, iż jest to krew człowieka grupy AB, a cząstki ciała to fragment mięśnia sercowego. Obie reprezentują tę samą grupę krwi, co krew znajdująca się na całunie turyńskim. Skład krwi odpowiada świeżej krwi ludzkiej. Odkryto również, iż zamoczona w wodzie skrzepła krew na nowo staje się płynną krwią. Badania te dowodzą, że badane relikwie rzeczywiście są pochodzenia ludzkiego.

Monstrancja z tkanką serca w Buenos Aires

Wydarzenie to miało miejsce 18 sierpnia 1996 roku w kościele parafialnym Santa María w Buenos Aires. Księdzu Alejandro Pezecie po skończeniu odprawiania mszy św. powiedziano, że na podłodze tego kościoła leży porzucona hostia. Duchowny zgodnie z przepisem liturgicznym, włożył hostię do małego naczynia z wodą stojącego zwykle przy tabernakulum, służącego kapłanowi do obmycia palców po udzielaniu Komunii świętej, i całość włożył do tabernakulum. Po kilku dniach zauważył, że hostia w tabernakulum zmieniła się w jakąś krwistą substancję, która w ciągu następnych kilku dni jeszcze się powiększyła. W 1999 r. ówczesny arcybiskup Buenos Aires, kard. Jorge Mario Bergoglio (obecny papież Franciszek) zlecił wykonanie badań naukowych. 

W dniu 5 października 1999 w obecności przedstawicieli kardynała dr Castanon pobrał próbkę, którą następnie przesłano do naukowców w Nowym Jorku. Celowo nie poinformowano ich, skąd pochodzi. Dr Frederick Zugibe, patolog z Rockland County w stanie Nowy Jork oświadczył:

„Badany materiał jest fragmentem mięśnia sercowego znajdującego się w ścianie lewej komory serca, z okolicy zastawek. Ten mięsień jest odpowiedzialny za skurcze serca. (…) Mięsień sercowy jest w stanie zapalnym, znajduje się w nim wiele białych ciałek. Wskazuje to na fakt, że serce żyło w chwili pobierania wycinka (…). Co więcej, te białe ciałka wniknęły w tkankę, co wskazuje na fakt że to serce cierpiało-np. jak ktoś, kto był ciężko bity w okolicach klatki piersiowej”.

Dr Frederick Zugibe dodał, że w takich warunkach białe ciałka przestałyby istnieć po kilku minutach. Wtedy wyjawiono mu prawdę, skąd owa próbka pochodzi. Wtedy dr Zugibe powiedział:

 „W jaki sposób i dlaczego konsekrowana hostia mogła zmienić swój charakter i stać się ludzkim żyjącym ciałem i krwią, pozostanie dla nauki nierozwiązalną tajemnicą, która całkowicie przerasta jej kompetencje.

                                 Powierzenie się Bożemu Sercu 

Mija 100 lat od zawierzenia losów naszej ojczyzny Najświętszemu Sercu Pana Jezusa. Miało to miejsce 27 lipca 1920 roku na Jasnej Górze w czasie, gdy bolszewicy stali u bram Warszawy. W związku z tym aktem oddania papież Benedykt XV przysłał list, w którym napisał: Nic stosowniejszego nie mogliście podjąć celem naprawienia zła naszych czasów, jak ulegając zachętom papieskim ojczyznę Waszą poświęcić Najświętszemu Sercu Jezusowemu i Jego kult święty w narodzie rozszerzać coraz więcej i więcej.

Wcześniej, bo w 1899 roku papież Leon XIII poświęcił Najświętszemu Sercu całą ludzkość. Następnego poświecenia dokonano 3 czerwca 1921 na Małym Rynku w Krakowie, kolejnego 28 października 1951 roku we wszystkich kościołach w Polsce. Ostatni raz Najświętszemu Sercu zawierzono nasz kraj 1 lipca 2011 roku w Krakowie w bazylice Najświętszego Serca Pana Jezusa Ojców Jezuitów.

                                X X X

Jest zapotrzebowanie na projekcje filmów katolickich, których w repertuarze kin jest znikoma ilość. Czekałam na ten film. Byłam bardzo ciekawa, jak jego twórcy poradzą sobie z tematem, który zupełnie nie jest medialny i nie pasuje do ducha naszych czasów. A jednak nie jest to do końca prawda.

Zerknęłam na sąsiadkę obok. Uśmiechała się. Myślałam o tym, żeby pomóc  jej w ubraniu kurtki, ale mnie wyprzedziła. Po takim pokazie człowiek staje się lepszy, bardziej otwarty na drugiego.

.

Bożena Chojnacka

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj