Lipiec i sierpień w Polsce to miesiące, podczas których tysiące polskich pielgrzymów, z licznymi intencjami i kilometrami w nogach idą z różnych stron kraju do polskiej Kany na Jasną Górę. W tym roku, w stulecie odzyskania niepodległości oraz w 98. rocznicę obrony kraju i Europy przed nawałą bolszewicką, nazwaną Cudem nad Wisłą, to sierpniowe pielgrzymowanie to tronu naszej niebieskiej Królowej  jest także aktem wdzięczności za wolność wywalczoną przez przeszłe pokolenia.

Częstochowska Pani od wieków otacza  nasz naród swoim macierzyńskim płaszczem, budzi nadzieję, dodaje otuchy. Czytam na forach internetowych wypowiedzi pielgrzymów z różnych stron kraju. Znalazłam bardzo dużo interesujących spostrzeżeń, osobistych wynurzeń.

„W połowie pierwszego dnia pierwszej pielgrzymki w życiu, na której byłem, przyznałem się koleżance, że już nie mam siły. ‘Nie możesz tak myśleć’ – powiedziała mi. – ‘Idź!’ – dodała. No i w tym roku pójdę po raz szósty.”

„Jedna z sióstr zakonnych miała kubek, na którym było napisane ‘pielgrzymka uzależnia pozytywnie’. Koniecznie chciałem sprawdzić, co tam jest takiego ‘uzależniającego’. Piątego sierpnia (prawie dokładnie sześć lat temu) postawiłem swój pierwszy krok na pielgrzymim szlaku. Szedłem – krok za krokiem. Kroki składały się na kilometry, kilometry na dziesiątki kilometrów, te zaś na setki. Organizm po kilku godzinach sam złapał rytm marszu. Plecak przesuwał się po mokrych plecach w rytm kroków. Upał, spiekota, powietrze falujące nad rozgrzanym do lepkości asfaltem.”

“Kilka lat temu należałam do grupy pielgrzymkowej. Pamiętam jak to było. Dotarłam na Jasną Górę resztkami sił, ale wiem, ile nauczyło mnie to wspólne wędrowanie.” 

Pielgrzymowanie w grupie daje okazję do doświadczenia wspólnoty. Wspólna modlitwa, śpiew, rozmowy w drodze łączą uczestników pielgrzymki i sprawiają, że kilka dni wcześniej nieznajomi stają się dla siebie w jakiś sposób bliscy. Choć każdy ma swoje powody, intencje, z którymi idzie, jedzie, to jednak wspólnie mierzą się w sobie z pytaniem, gdzie tak naprawdę idę. Dlatego też mało kto wracając z pielgrzymki nie odczuwa u siebie zmiany na lepsze, nie zaczyna patrzeć na swoje życie innymi oczami.

Historia Kościoła pokazuje, że ruch pielgrzymkowy rozwinął się w IV wieku, gdy chrześcijaństwo stało się religią wiodącą w Cesarstwie Rzymskim. Pielgrzymowano oczywiście do miejsc związanych z życiem Jezusa, w miejscach tych stawiano bazyliki, tym samym chroniąc kruchą pamięć świadków przed zapomnieniem. Ważne też było udawanie się do grobów męczenników, apostołów jako tych szczególnych postaci dla historii chrześcijaństwa.

Wróćmy do polskiego pielgrzymowania, które jak określają niektórzy, jest światowym fenomenem. W ciągu 19 dni przeszli 640 km – najdłuższa polska pielgrzymka na Jasną Górę wyruszyła z Helu 25 lipca i dotarła do celu 12 sierpnia. Pątnicy dziennie będą mieli do przebycia średnio 35 km. W codziennym programie będzie Msza Święta, modlitwa, konferencje w drodze oraz wieczorne czuwanie podczas apelu jasnogórskiego wraz z goszczącymi rodzinami. Kaszubską pielgrzymkę wyróżnia nie tylko to, że jest najdłuższą, ale również to, że kultywuje kaszubskie tradycje i dba, aby na flagach czy koszulkach znalazły się motywy z kaszubskim haftem.

“W świętym czasie pielgrzymowania pragniemy modlić się za Kościół, którego prowadzi Duch Święty, za Ojca Świętego Franciszka, za wszystkich biskupów i kapłanów, a także o liczne powołania do stanu duchownego i zakonnego” – napisał w specjalnym liście abp Marek Jędraszewski zachęcając wiernych do udziału w Pieszej Pielgrzymce Krakowskiej.

Piesza Pielgrzymka Krakowska wyruszyła na Jasną Górę ze Wzgórza Wawelskiego 6 sierpnia. Jedną z intencji pielgrzymowania, na którą wskazał hierarcha, metropolita krakowski, jest 100-lecie odzyskania niepodległości przez Polskę. “Pragniemy wspólnie prosić Boga, abyśmy skarb wolności, którym dane jest nam obecnie się radować, potrafili zachować w sobie i przekazać go przyszłym pokoleniom” – zaznaczył.

Piesza Pielgrzymka Krakowska na Jasną Górę należy do najliczniejszych w Polsce. Co roku z Wawelu wędruje ok. 8 – 10 tys. pątników. Mają do pokonania ok. 150 km drogi Szlakiem Orlich Gniazd. Na Jasną Górę dotarli 11 sierpnia. Piesza Pielgrzymka Krakowska wędrowała na Jasną Górę w ośmiu wspólnotach. Wraz z pielgrzymami krakowskimi do Częstochowy wędrują także pątnicy z Włoch, Anglii, Stanów Zjednoczonych, Szwajcarii oraz Czesi, Słowacy, Mołdawianie, Węgrzy, Hiszpanie, Francuzi i Belgowie oraz liczna grupa Ruchu Communione e Liberazione.

Wraz z nimi “duchowo pielgrzymują” chorzy, rodziny oraz parafie archidiecezji. Organizatorzy Pieszej Pielgrzymki Krakowskiej od lat zachęcają do takiego duchowego towarzyszenia wszystkich, którzy nie mogą sami udać się na Jasną Górę. Bezpośrednią inspiracją wędrowania z Krakowa na Jasną Górę był Biały Marsz po zamachu na Jana Pawła II w maju 1981 roku.

15 sierpnia w święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny oraz w święto narodowe Dniu Wojska Polskiego na Jasnej Górze zgromadziły się tłumy. Docierały kolejne pielgrzymki z różnych stron kraju. Okres pielgrzymowania wciąż trwa. Do końca sierpnia jest jeszcze trochę czasu.

Wróćmy na trasę pielgrzymkową. Oto kolejne wspomnienia jednego z pątników.

“Za chwilę, burza. Stopy pływały mi w przemoczonych butach. Włosy na głowie dawno zapomniały, co znaczył porządek. Usta popękały od gorąca i ciągle zbyt małej ilości wody. Po całym dniu marszu dostałem w nagrodę nocleg na twardej, nierównej ziemi. Namiot słabo izolował i chłód sierpniowych nocy dawał się we znaki. Patrząc z boku – jakiś kiepski żart, tragiczna sytuacja.

Dlaczego więc w ogóle wybrałem się na pielgrzymkę? Z perspektywy czasu, wiem, że to czas idealnych rekolekcji. 10 dni na przemyślenie wielu spraw, które giną gdzieś w pędzie codzienności. To czas, gdy podejmowany trud stawiam naprzeciw intencji, z którymi idę.

Najlepsze jest to, że wszystkie moje wyrzeczenia i trudy mogę ofiarowywać w jakiejś intencji. To po prostu wspaniałe! Patrząc na owoce z tych 6 lat, pielgrzymka to naprawdę skuteczna forma modlitwy. Oprócz walki z samym sobą to okres, w którym bardziej myśli się o innych, a okazywanie troski przychodzi bardziej naturalnie.

W trudnych chwilach, gdy organizm podpowiada, że już nie ma da rady dalej iść, sił dodają intencje, często też te od innych, ale też otrzymywana, bezinteresowna pomoc. Warszawską grupę Szarą, z którą zawsze idę, tworzą ci sami ludzie od lat, ale też zupełnie nowi.

To kanapki na wspólnym stole, to piękne piosenki wykonywane z duszą przez zdolnych ludzi, to głębokie rozmowy o życiu, o Bogu, o codziennych, ale i poważniejszych problemach. To też piękno mijanego krajobrazu, piękno ludzi z wiosek, z miasteczek i miast. To spokojne wieczory, rozgwieżdżone niebo i częste spanie w namiocie.

 

Opracowała: Bożena Chojnacka

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj