W ostatnią niedzielę kościół katolicki zainaugurował nowy rok liturgiczny, a wraz z nim rozpoczął się Adwent, który trwać będzie do 24 grudnia. W dekoracjach ołtarza i w ubiorach kapłanów celebrujących nabożeństwa dominuje fiolet. Rozpoczęły się poranne roraty, na znak czuwania razem z Maryją na przyjście jej syna. Odbędą się adwentowe rekolekcje. Niektórzy z nas jak każdego roku podejmą jakieś adwentowe zobowiązania, aby bardziej duchowo przygotować się do świąt Bożego Narodzenia.  

Przyjdź co rychlej miłosierny  

O Boże, człowiek mizerny  

Ciebie czeka. Tobie wierny.  

W adwentowy nastrój wprowadza stara adwentowa pieśń, którą znalazłam w pozycji pt. ”Rok Boży w liturgii i tradycji Kościoła świętego” z 1932 roku.  

Boże wieczny, Boże żywy  

Odkupicielu prawdziwy  

Wysłuchaj nasz głos płaczliwy  

To druga zwrotka tej samej pieśni adwentowej z wcześniej wymienionej pozycji, którą udostępnił ks. kan. Jan Świerad, proboszcz parafii Zbawiciela Świata.  

Wróćmy do przeszłości, pokazując cząstkę polskiej tradycji celebrowanej przez naszych przodków. A oto fragment grudniowego poranka. Przypatrzmy się teraz jak chętnie i ochoczo wierny nasz lud śpieszy na roraty!  

Jeszcze ciemności nocy pokrywają domy, a na odgłos dzwonów zrywają się ojcowie, matki, budzą innych członków rodziny i wszyscy chętnie wstają, bo przecież wiedzą, że woła ich służba Boga. Powoli rozjaśniają się okna i ożywia się okolica. Starzy i młodzi opuszczają dom i śpieszą się do kościoła.  

Dom Boży, rzęsiście oświetlony blaskiem migocących świec, odznacza się wśród ciemności. Wewnątrz świątyni widać skupionych i w ufnej modlitwie pogrążonych wiernych, jakby jedną świętą rodzinę.  

Władysław Syrokomla w wierszu „Staropolskie Roraty” dał piękny opis tej ceremonii. W nabożeństwie tym brali udział królowie polscy, począwszy od Bolesława Wstydliwego, Prymas Polski, senator świecki, ziemianin, rycerz, mieszczanin i chłop w siermiędze. Wszyscy oni stawiali na ołtarzu zapaloną świecę, powtarzając za królem „gotów jestem na Sąd Boży”.  

Adwent jest czasem tęsknoty, modlitwy, skupienia, czasem pokuty i ufności Bogu, budowania bliskich relacji w rodzinach. Może temu celowi służyć o ile zadbamy o tę stronę życia rodzinnego. Warto to czynić, póki dzieci nie wyfrunęły z gniazd. Póki są w domach z rodzicami, rodzeństwem, a może i dziadkami, warto pielęgnować miłość i zgodę rodzinną. Warto uwrażliwiać młodych na wartość i piękno chwil spędzonych w rodzinnym gronie. Bo nadejdzie czas, gdy przyjdzie im przebywać z obcymi i wówczas zatęsknią za chwilami spędzonymi z najbliższymi, którzy czekają i też tęsknią, ale gdzieś daleko. To jest jego duchowa wartość tego okresu, ta, o którą warto zadbać i odczuwać sercem.  

Adwent ma także materialny aspekt. Przypomina, że znowu trzeba będzie łamać sobie głowę nad znalezieniem prezentów, strachem przed wydatkami. Trzeba zająć się generalnymi porządkami, robieniem zakupów na świąteczne potrawy, a potem organizować czas na przyrządzanie pasztetów, klopsów, sałatek, przeróżnych ciast, ciasteczek i innych świątecznych przysmaków.  

W tym trudnym dla nas wszystkim okresie pandemii mówienie o przygotowaniu do zbliżających się świąt nie jest tematem łatwym. I znowu trzeba powiedzieć, że nie będą to te same święta, które przeżywaliśmy przed rokiem. Ograniczenia w uczestnictwie w liturgiach, zalecenia co do ilości osób zasiadających przy jednym stole, zalecenia o nie przemieszczaniu się trzeba przyjąć z żalem, ale i spokojem. Warto pomyśleć o tych spośród nas, którzy z powodu pandemii stracili kogoś bliskiego. Jak oni będą przeżywać ten świąteczny czas? A może to, z czym się teraz borykamy, bardziej uczuli nas na duchową wartość zbliżających się kościelnych uroczystości?  

 „Otrąbywanie Adwentu”  

 Takie to były zwyczaje adwentowe.  

Rano i wieczorem chłopcy wygrywali tęskne melodie na ligawkach, długich trąbach wykonanych z wierzbowego bądź lipowego drzewa. Często podczas rorat przygrywali na ligawkach podczas Podniesienia. Jak głosi legenda na ligawkach przygrywali pastuszkowie w noc wigilijna witając Boże Narodzenie.  

Adwent uważano w Polsce, tak jak i w innych krajach katolickich jako czas skupienia, czas pokuty by godnie przygotować się na na przyjście Zbawiciela. Stąd też pochodzi pobożny zwyczaj przystępowania do sakramentów świętych w czasie Adwentu. Dawniej zachowywano sumiennie posty w środy i soboty adwentowe.  

Z pierwszą niedziela adwentu ustawały bale i zabawy. Stare przysłowie mówi:  

 Święta Katarzyna klucze zgubiła  

Święty Jędrzej znalazł  

Zamknął skrzypki zaraz 

Kręć się, kręć wrzeciono  

Na czas adwentu przypada w Polsce zwyczaj „Prządek”. Mniej więcej od połowy listopada, aż do końca mięsopustu, w okolicach gdzie jeszcze len uprawiają, schodzą się wieśniaczki wieczorami do najobszerniejszej izby we wsi – notuje obraz zapisany w pozycji “Rok Boży”. – Każda z nich zabiera ze sobą przęślicę, kręciołek, motowidło oraz kromkę chleba i krajankę sera. I tak przy opowiadaniu legend, baśni, śpiewie pieśni nabożnych przędąc i tkając na warsztatach spędzają długie wieczory. W zachodniej części Polski, gdzie lnu nie sieją, w wieczory na spotkaniach towarzyskich dziewczęta wykonują piękne robótki ręczne, hafty i wyszywania.  

Reymont w powieści “Chłopi” słowami namalował Przęślicową wieczornicę:

A zeszło się sporo babiego narodu i z czem która miała: to z wełną do oprzędu to ze lnem, to z pakułami, a niektóre z tą przygarścią pierza do zdarcia. Wrzeciona jeno furgotały i dudniły po podłodze, a gdzieniegdzie i kółko warczało, ale nie wiele, bo nie dowierzały zbytnio tym nowomodnym wymysłom, woląc prząść po staremu, na przęślicach.  

Sienkiewicz w „Potopie” również zawarł opis pracy prządek dworskich dziewcząt pracujących u panny Aleksandry:

Wszystkie kądziel przędły. Światło płomienia padało na ich młode, rumiane twarze, one zaś z rękami wzniesionymi ku kądzielom, lewą podszczypując len miękki, prawą kręcąc wrzeciona, przędły gorliwie, jakby na wyścigi, surowemi spojrzeniami panny Kulwiecówny podniecane.  

Zaś Leopold Staff w urywku wiersza “Wieczornica” przedstawił je tak: 

Dziewek rój kwitnący, świeży  

Zszedł się razem po wieczerzy  

Spędzić czas przy wspólnym dziele  

Poznosiły swe kądziele  

A staruchy w młódek grono  

Siadły… Kręć się, kręć wrzeciono    

Okazja, by zacząć na nowo  

Taką okazję daje rozpoczęty Adwent. Potrzebujemy pewnego rytmu, potrzebujemy zaczynać na nowo, podobnie jak dzieci, które wraz z początkiem roku szkolnego tak lubią otworzyć nowy zeszyt. Życie modlitewne, wypalone letnimi promieniami słońca, potrzebuje nowego początku, długo odwlekanego w czasie – powtarzam za francuskim dominikaninem Thierry-Dominique Humbrech.  

Nie chodzi o to, by robić ciągle to samo, ale by się w to zagłębić. A jak możemy coś zgłębić, nie powtarzając się? Wsłuchując się w czasie mszy świętej z większą uwagą we wspaniałe w tym czasie słowa Ewangelii. Należy się także do nich przygotować, powracać do nich i żyć nimi w czasie tygodnia.  

Oczekiwanie na Jezusa, który przychodzi, musi się zatem przełożyć na zaangażowanie czuwania. Chodzi przede wszystkim o zdumienie działaniem Boga, Jego niespodziankami i danie Jemu pierwszeństwa. Czuwanie oznacza także, konkretnie wrażliwość na naszego bliźniego znajdującego się w trudnej sytuacji, pozwolenie, aby wyzwaniem były dla nas jego potrzeby, nie czekając, aż on czy ona poprosi nas o pomoc, ale nauczenie się uprzedzania, wyprzedzania, tak, jak Bóg zawsze czyni wobec nas – naucza papież Franciszek.  

Przeżyjmy ten adwentowy czas, nie szczędząc wysiłków, aby zmienić to, co nam doskwiera, zamyka na pokój i radość. Spójrzmy na nasze życie z Bożej perspektywy i zaufajmy Temu, który do nas przychodzi, który puka do naszych serc.  

.

Bożena Chojnacka  

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj