Przypominam sobie czasy z dzieciństwa, gdy mama cytowała głównie wypowiedzi naszego pediatry, jeśli chodzi o zdrowie.

A dziś informacje o chorobach, ich prewencji, a nawet najnowszych odkryciach naukowców są w zasięgu ręki, a dokładnie komputera u każdej matki czy ojca.

Albo specjalistyczne publikacje leżą na stolikach w gabinetach lekarskich.

Wystarczy tylko po nie sięgnąć, by stać się bardziej świadomym rodzicem.

Właśnie czekam w kolejce do mojego nowojorskiego lekarza, wysoce wyspecjalizowanego i u niego wynajduję materiały do czytania.

Trafiam na publikację ”News & Views” z New York University School of Medicine.

Pogrążam się w lekturze, którą wzbogacono ilustracją dwóch myszy, biegających w kółkach dla chomików. Jedna z nich ma duży brzuch, druga jest chuda.

Artykuł donosi, że nie tylko objadanie się i brak ruchu są winne otyłości.

Antybiotyki też są winne!

Otóż naukowcy ze wspomnianego uniwersytetu nowojorskiego zbadali, jak antybiotyki wpływają na przyrost masy ciała.

Zdrowe myszy, które przez 7 tygodni piły wodę z dodatkiem niskich dawek penicyliny i vancomyciny, miały o 10-15 procent więcej tłuszczu, niż myszy bez przyjmowania antybiotyków.

O tym, że zwierzęta hodowlane, którym podaje się antybiotyki, rosną szybciej wiedzieli farmerzy amerykańscy już prawie 70 lat temu. W 1950 roku dziennik „The New York Times” wydrukował artykuł na ten temat. Niestety do dziś podawanie antybiotyków na szybszy wzrost bydła, indyków czy świń stało się standardem w Ameryce. Antybiotyk jest w pokarmie na naszym stole!

Okazuje się, że antybiotyki zmieniają skład i działanie bakterii w przewodzie pokarmowym i mogą doprowadzić do różnych chorób. Naukowcy zapowiadają, że nadal będą kontynuować badania, podając myszom większe dawki lekarstwa. A w przyszłości przeprowadzą podobne eksperymenty na ludziach.

Prawdopodobne jest, że częste podawanie antybiotyków małym dzieciom może doprowadzić do ich otyłości w dorosłym życiu. Już teraz w USA mamy 12.2 miliona dzieci otyłych. Jak one będą wyglądać, gdy dorosną?

Antybiotyki, bez dyskusji, ratują życie wielu ludziom. Ale trzeba bronić się przed ich nadużywaniem.

Czekanie na mojego lekarza okazuje się, że też jest pożyteczne.

Danusia Świątek

Poprzedni artykuł„Każdy język i żaden język”
Następny artykułBabcia Bożenka: „Pamiątkowa fotka”

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj