Veronika Korvin

 Veronika Korvin – aktorka i autorka monodramu „Ameryka przyjechała”. Ukończyła PWST we Wrocławiu, gdzie pracowała równocześnie z Jerzym Grotowskim. Po studiach związana przez 10 lat z Teatrem Studio w Warszawie, gdzie grała m.in. w spektaklach Jerzego Grzegorzewskiego, Józefa Szajny, Marka Walczewskiego, Adama Hanuszkiewicza. W Nowym Jorku współpracuje z licznymi zespołami teatralnymi na Manhattanie. Wystąpiła w sztukach Szekspira, Geneta, Czechowa i w wielu innych spektaklach współczesnych autorów. Zagrała  m. in. w filmach „Tower Heist” (Maid) i Netherland (Nickki). „Jestem wdzięczna za możliwość wystąpienia z “Ameryka  przyjechała” w przepięknej scenerii Fundacji Kościuszkowskiej w Nowym Jorku” – mówi Veronika.

Spektakl „Ameryka przyjechała” odbędzie się 24 września, w niedzielę o godz. 18.00 w Fundacji Kościuszkowskiej, 15 E. 65 Street, New York, NY 10065.

Kolejne spektakle „Ameryka przyjechała”  w 2018 roku. Zainteresowane osoby odsyłamy na portal Polskiego Instytutu Teatralnego w Nowym Jorku: http://polishtheatreinstitute.org/home/home.htm

Tekst i wykonanie: Veronika Korvin
Reżyseria: Izabella Laskowska
Opracowanie muzyczne: Katarzyna Drucker
Inspicjent spektaklu, światło: Zbigniew Laskowski
Zdjęcia: Józef Pacia

Bilety: $20

xxx

 

Tytuł “Ameryka przyjechała” sugeruje, że monodram jest chyba skierowany do Polaków w Polsce albo na świecie, a niekoniecznie do Polaków w USA? 

Tytuł  jest uniwersalny.  Ameryka to ja.  Kiedyś kolega w Polsce na mój widok zawołał „Ameryka” przyjechała i tak narodził się tytuł.

A jak rodził się monodram?

Monodram urodził się nagle, pewnej nocy, rok temu, podczas mojego pobytu w Warszawie. Napisałam  go dość szybko, a potem przez pięć miesięcy robiłam poprawki.

Mój tekst jest o tym, jak łatwo wpaść w pułapkę własnej słabości i jak trudno się potem z niej uwolnić. W jakimś sensie napisanie tego monodramu uratowało mi życie, czy też inaczej, dało mi nadzieję na resztę życia. Wyprowadzilo mnie z dna depresji.

A jaka to słabość?

Dowiedzą się o niej widzowie w trakcie spektaklu. 

Czy monodram jest zatem o twojej  Ameryce?

Hmm… niełatwe pytanie. Na pewno to nie jest moja Ameryka w monodramie, ale jest  trochę o moim życiu, a raczej o poszukiwaniu siebie, coś w rodzaju, “soul searching”. Jest o próbie zrozumienia życiowych decyzji, o niespełnieniu się, żalu, zagubieniu.

Jaka jest twoja Ameryka?

Żyję tu 27 lat i zebrałam mnóstwo ciekawych doświadzeń, ale mam brak specjalnego sentymentu do tego kraju. Tęsknię za życiem w Warszawie. Ale dopiero zrozumiałam to jakieś dwa lata temu. Po prostu pojawił się sentyment, a nie dlatego, że tu jest mi źle. Mam świetne warunki życia, kochającego męża, przyrodnie dzieci, pracę. Należę do związków zawodowych, skupiających aktorów – SAG/AFTRA, ACTOR’S EQUITY. Ale strasznie tęsknię za moją pracą w Teatrze Studio! Trochę o tym piszę w monodramie.

Dlaczego przyjechałaś do Ameryki?

Pracowałam w Teatrze Studio w Warszawie. W 1989 roku wyjechalam do NYC, choć mój cudowny dyrektor, Jerzy Grzegorzewski, mnie powstrzymywał! To było szaleństwo z mojej strony. Miałam przy sobie zaledwie $500 i myślałam, że to wielki majątek.  Na początku odczuwałam entuzjazm. O, Boże jakie to wielkie miasto, ten Nowy Jork! Do dziś nie mogę do końca  zrozumieć dlaczego zostawiłam teatr w Polsce! Nie planowałam, by pracować jako aktorka w Ameryce. Chciałam czegoś nowego w moim życiu. Chciałam przygody. Byłam naiwna. Ale w tym samym roku od razu poszłam na casting i dostałam pierwszą rolę. Potem przez 10 lat  występowałam w różnych zespołach teatralnych, filmowych i telewizyjnych. I tak zostało już do dziś!

Jakie szanse na pracę w roli aktora ma osoba dwujęzyczna, konkretnie posługująca się językiem polskim w Ameryce?

Największym problemem jest akcent. Im jest się młodszym, tym łatwiej się go pozbyć. Mnie się nie udało, ale dostawałam role pomimo akcentu. Walczyłam o nie jak lew! Bardzo ważne, żeby się nie załamać i mieć pasję! Trzeba biegać na wszystkie możliwe castingi. Bardzo ważne, żeby znać język angielski do perfekcji. Koniecznie należy pokochać mówienie po angielsku!  Używać angielskiego nawet we śnie. Żeby kontynuować pracę w zawodzie aktorki w USA studiowałam przez rok angielski na Columbia University. Teraz nawet moi amerykańscy znajomi pytają mnie o spelling wyrazów. Determinacja jest kluczowa dla aktora. Znajomość dwóch, czy więcej języków jest atutem. Do ról nie byłam wybierana z powodu akcentu lub znajomości języka. Dostałabym te same role jako Amerykanka. Po prostu za każdym razem wygrałam casting.

Proszę poleć jakąś agencję dla aktorów dwujęzycznych?

Jest kilka agencji, dla przykładu Multi- Ethnic Talent: Bi-Coastal Artist Management.

Twoje zawodowe marzenie?

Powrót na scenę w Warszawie! Chociaż na jeden dzień, jak można usłyszeć w moim  monodramie. Wiem, że to się zdarzy. Wystąpię z „Ameryka przyjechała” na scenie w teatrze „Studio” w Warszawie jeszcze w tym roku. Przetłumaczyłam monodram na angielski i mam nadzieję, żeby z nim wystąpić na United Solo Festival w Nowym Jorku w przyszłym roku. 

Twoje prywatne marzenie?

Nie mam wielkich marzeń. Sa takie małe, żeby być zdrowym.

Dziękuję za rozmowę i życzę licznej publiczności po obu stronach Atlantyku.

 

Rozmawiała: Danuta Świątek

Zdjęcia: archiwum aktorki

Portal Dobra Polska Szkoła jest patronem madialnym monodramu.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj