Danuta Świątek rozmawia z Markiem Michalakiem, Rzecznikiem Praw Dziecka w Polsce.

9 sierpnia zwrócił się pan do ministra sprawiedliwości, by zbadać i ocenić jakość współpracy międzynarodowej na rzecz zapewnienia polskim dzieciom na czas należne im alimenty od rodzica, który mieszka za granicą. Dlaczego teraz?

To efekt przeprowadzonych analiz. W ich wyniku nabrałem przekonania, że stosowanie przepisów Konwencji
o dochodzeniu roszczeń alimentacyjnych za granicą sporządzonej w Nowym Jorku 20 czerwca 1956 r. oraz aktu prawa europejskiego – rozporządzenia Rady Nr 4/2009 w sprawie jurysdykcji, prawa właściwego, uznawania
i wykonywania orzeczeń oraz współpracy w zakresie zobowiązań alimentacyjnych okazało się niefunkcjonalne. Współpraca polskich i zagranicznych organów nie przebiega prawidłowo. Postępowania prowadzone są opieszale i nieskutecznie z zaniechaniem terminowego przesyłania informacji przez organy zagraniczne.

Czy Konwencja Nowojorska z 1956 r. (wprowadzona w Polsce w 1960 r.), na mocy której oparta jest ta współpraca przestała być skuteczna? Czy konwencja jest przestarzała? Czy może państwa, w których ona obowiązuje nie respektują jej artykułów?

Konwencja Nowojorska jest obowiązującym aktem prawa międzynarodowego, lecz jej strony nie respektują należycie postanowień Konwencji, co prowadzi do przewlekłości w egzekucji alimentów.

Z którymi państwami jest najtrudniej współpracować w zakresie pozyskiwania alimentów na dziecka
w Polsce? Dlaczego?

Na podstawie informacji, jakie otrzymuję z sądów okręgowych, wynika, że najgorzej układa się współpraca
z Włochami i Grecją. Nie przychodzą z tych krajów na czas zawiadomienia i informacje o stopniu zaawansowania postępowań egzekucyjnych toczących się za granicą, postępowania te są nieskuteczne. Zamieszkali w Polsce wierzyciele alimentacyjni nie otrzymują na czas świadczeń należących się im od dłużników.

Artykuł 7 Konwencji mówi, że należy wniosek o alimenty załatwić w ciągu 4 miesięcy od jego złożenia.
A jak jest w praktyce?

Artykuł 7 Konwencji dotyczy udzielania pomocy prawnej, a nie egzekucji alimentów zasądzonych wyrokiem sądowym. Nie wpływają do mnie skargi na nieudzielanie pomocy prawnej w trybie art. 7 Konwencji.

Czy właściwe organa, czyli sądy rejonowe w Polsce, działają w tych sprawach, tak jak powinny? Jak pan ocenia ich skuteczność?

Moje główne moje zastrzeżenia budzi działanie organów zagranicznych.

Proszę wymienić pierwsze trzy problemy, z jakimi zgłaszają się do pana, do Rzecznika Praw Dziecka, ludzie?

Bardzo często zgłaszane są sprawy związane z niewłaściwym wykonywaniem władzy rodzicielskiej przez rodziców, zwłaszcza gdy w toku jest postępowanie rozwodowe. Sprawy rozwodowe, w których sąd podejmuje decyzję również dotyczącą dzieci, są zazwyczaj szczególnie skomplikowane z uwagi na postawę rodziców, którzy niejednokrotnie nie potrafią oddzielić swoich relacji z byłym partnerem od relacji z dziećmi, a w spór rodziców wciągane są dzieci, które stają się kartą przetargową.

Drugą kategoria spraw, które najczęściej trafiają do mojego Biura, to sprawy dotyczące kontaktów dziecka z rodzicami, a zwłaszcza ich egzekucji. Problem egzekucji ustalanych sądownie kontaktów dziecka z rodzicem, przybiera na sile zwłaszcza w przypadku gdy drugi z rodziców lub opiekunów nie respektuje orzeczenia sądowego. Postawa rodzica utrudniającego spotkania dziecku z drugim rodzicem często jest nieuzasadniona.

Do Rzecznika napływa także coraz więcej spraw, w których skonfliktowani małżonkowie posiadający różne obywatelstwa toczą w sądzie spór w związku z uprowadzeniem dziecka za granicę. W takiej sytuacji rodzic, który utracił możliwość kontaktu z dzieckiem, dochodzi swoich praw wszczynając postępowanie na podstawie Konwencji haskiej dotyczącej cywilnych aspektów uprowadzenia dziecka za granicę.

Warto w tym miejscu także nadmienić, że dostrzegając konieczność uświadomienia rodzicom konsekwencji związanych z samowolnym wyjazdem z dzieckiem za granicę, bez zgody drugiego rodzica, wraz z Ministerstwem Sprawiedliwości przygotowałem specjalny Biuletyn poświęcony tematyce Konwencji haskiej. Biuletyn ten został przesłany do polskich placówek dyplomatycznych w krajach będących sygnatariuszami tej Konwencji.

Często zgłaszane są do mnie także sprawy dotyczące przemocy fizycznej, psychicznej i seksualnej stosowanej wobec dzieci. To bardzo przygnębiające przypadki.

Na co liczą ludzie i czy może pan sprostać ich oczekiwaniom?

Wszyscy liczą, że Rzecznik rozwiąże ich problem. Niestety, nie w każdej sytuacji jest to możliwe. Rzecznik nie jest organem wykonawczym lecz ma jedynie uprawnienia kontrolno-sygnalizacyjne oraz procesowe. Należy pamiętać, że Rzecznik nie wypełnia zadań innych instytucji państwa, a podejmuje interwencje, kiedy te instytucje nie zabezpieczają należycie dobra dziecka.

Instytucja Rzecznika Praw Dziecka, została powołana po to, by stać na straży praw dzieci i moim obowiązkiem jest podejmowanie działań, gdy nastąpiło ich naruszenie, szczególnie przez instytucje państwa.
Ideą działań Rzecznika podejmowanych na gruncie sądowym, szczególnie
w wielowątkowych postępowaniach rozwodowych, jest priorytetowe traktowanie praw służących ochronie interesów i dobra dziecka.
Treść kierowanych do Rzecznika skarg i analiza akt sądowych wskazuje, że zwłaszcza w tego typu sprawach ujawnia się potrzeba mojej ingerencji w toczące się postępowanie.

Rzecznik pełni w tym przypadku specyficzną rolę „pełnomocnika” dziecka, którego interesy nie zawsze są należycie reprezentowane w toczących się postępowaniach. Warto bowiem zauważyć, że wprawdzie ustawowymi przedstawicielami najmłodszych w procesie są ich rodzice lub prawni opiekunowie, jednak ci – z uwagi na brak wiedzy prawniczej lub środków finansowych – nie zawsze są w stanie skutecznie reprezentować dziecko w postępowaniu sądowym.

Jest pan rzecznikiem od 2008 roku, czyli 4 lata, czuje pan, że instytucja rzecznika ma silną pozycję?
Czy często czuje pan niemoc?

W porównaniu z innymi tego typu instytucjami na świecie polski Rzecznik Praw Dziecka ma obecnie pozycję najsilniejszą. Uprawnienia Rzecznika Praw Dziecka zostały od 2008 roku niemal zrównane z uprawnieniami Rzecznika Praw Obywatelskich. Największym wzmocnieniem było nadanie Rzecznikowi uprawnień procesowych i kontrolnych. Te ponad 4 lata, kiedy pełnię urząd Rzecznika Praw Dziecka, to blisko 90 tys. interwencji indywidualnych, ponad 400 propozycji rozwiązań o charakterze systemowym, udział w ponad 500 postępowaniach sądowych. W moim przekonaniu Rzecznik Praw Dziecka, instytucja konstytucyjna, jest coraz bardziej widoczny i rozpoznawalny. Świadczy o tym rosnąca ilość wniosków o interwencję zgłaszanych przez obywateli. Po prostu Polacy coraz częściej zdają sobie sprawę z możliwości wsparcia za strony Rzecznika i z tej możliwości już teraz korzystają na masową skalę.

Jest pan ojcem 10-letniej córki i 4-letniego syna, jak ojcostwo wpływa na pana pracę na rzecz dzieci?

To wcale nie jest łatwe na co dzień udowadniać swoim własnym dzieciom, że się zasłużyło na to, by być Kawalerem Orderu Uśmiechu! Ale tak na poważnie: ojcostwo jest czymś najwspanialszym, co może spotkać mężczyznę. Daje życiowe spełnienie. Ale też tworzy najważniejszy z ważnych obowiązków – dobrego wychowania dzieci, zapewnienia im bytu, miłości, szans na spełnianie się jako dziecko, a potem jako dorosły w dojrzałym życiu. Dzięki moim dzieciom mogę lepiej rozumieć inne dzieci. Lepiej rozumieć też innych rodziców, opiekunów. Zwłaszcza w chwilach pojawiających się trudów w wychowaniu. A takie chwile przeżywa każdy rodzic.

Czy większość społeczeństwa w Polsce rozumie, że dziecko to mały człowiek?

Myślę, że większość mieszkańców Polski to rozumie. Jesteśmy narodem nie tylko kochającym, ale i szanującym swoje dzieci. Ale wciąż nie wszyscy. Właśnie dlatego instytucja Rzecznika Praw Dziecka wciąż jest potrzebna.
A, że w Polsce tak kochamy i szanujemy dzieci, instytucji Rzecznika nadano w naszym kraju naprawdę wielką rolę
i uprawnienia. Większe niż w jakimkolwiek innym kraju. Mamy wszak cudowne tradycje w tej dziedzinie.
To nasza ziemia wydała na świat, np. wielkiego obrońcę ludzkiej godności Jana Pawła II, czy Janusza Korczaka – wybitnego znawcę praw dziecka i patrona 2012 roku. To właśnie zgodnie z koncepcją pedagogiczną Janusza Korczaka coraz częściej widzimy w dziecku człowieka tu i teraz. Nie zadatek na człowieka, na przyszłego obywatela. Ostatnie 20 lat w Polsce to w ogóle okres ogromnej zmiany świadomości w rozumieniu praw człowieka, w tym właśnie praw dziecka.

Czy nowa ustawa o wspieraniu rodziny i systemu pieczy zastępczej, na mocy, której nie ma już tradycyjnych domów dziecka w Polsce, zasadniczo zmieniła los dziecka? Czy jest rzeczywiście możliwe, by od 2015 roku dzieci bez rodziny biologicznej, do lat 7, były umieszczane w rodzinach zastępczych? Znajdziemy ich wystarczającą liczbę?

Ustawa rozróżnia dwie formy zastępczej opieki nad dzieckiem – rodzinną i instytucjonalną. Narzędzia wprowadzone przez ustawodawcę faktycznie zmierzają do zmniejszenia, a następnie całkowitego wyeliminowania tradycyjnie znanych domów dziecka. Proces będzie niewątpliwe czasochłonny i uzależniony od liczby osób chętnych opiekować się dziećmi w ramach rodziny zastępczej.

Wydaje się, że przepisy ułatwiające funkcjonowanie rodzin zastępczych takie jak urlopy, wsparcie koordynatora czy dodatkowe świadczenia finansowe powinny zachęcać do tworzenia rodzin zastępczych. Osiem miesięcy po wejściu w życie ustawy, okazuje się jednak, że przyrost nowo powstałych rodzin zastępczych jest niewielki. Należy pamiętać, że kandydaci na rodzinę zastępczą muszą zostać przeszkoleni, co zajmuje średnio około połowy roku. Większość powiatów dopiero ukończyło bądź jest w trakcie tworzenia 3 – letnich Powiatowych Programów Rozwoju Pieczy Zastępczej, określających zasady funkcjonowania nowego systemu zastępczej opieki nad dzieckiem. Wiem, że duża część powiatów przeprowadziła w tym roku regionalne kampanie społeczne zachęcające lokalną społeczność do tworzenia rodzin zastępczych. Czekamy na ich efekt.

Zawsze też staram się przypominać, że omawiana ustawa ma na celu przede wszystkim wsparcie rodziny biologicznej. Wytężona i pieczołowicie zaplanowana praca z rodziną ma uchronić dziecko od wyrwania
z naturalnego środowiska wychowawczego.

Największe życzenie Rzecznika Praw Dziecka?

Szczęśliwe i bezpieczne dzieciństwo dla wszystkich dzieci – w rodzinie, z poszanowaniem ich ludzkiej godności i przysługujących im praw.

Bardzo dziękuję za rozmowę!

Rozmawiała: Danuta Świątek
Zdjęcie: Biuro Rzecznika Praw Dziecka

41-letni MAREK MICHALAK pochodzi ze Świdnicy. W 2008 roku został wybrany przez Sejm na urząd Rzecznika Praw Dziecka. Od 2007 roku jest kanclerzem Międzynarodowej Kapituły Orderu Uśmiechu, również otrzymał jej order w 1994 r. Magister pedagogiki resocjalizacyjnej. Studia podyplomowe skończył w zakresie socjoterapii i organizacji pomocy społecznej. Ojciec Julii (ur. 2002 r.) i Miłosza (ur. 2008 r.)

KONKTAKT z biurem rzecznika w Polsce:
Tel. 22-583-6600
e-mail: rpd@brpd.gov.pl
www.brpd.gov.pl

Poprzedni artykuł10 najbrzydszych budynków w Nowym Jorku
Następny artykuł“Can I have another kanapka, please” – czyli jak z tym mieszaniem języków?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj