Elena Rogaczykowa jest prezesem Stowarzyszenia Nauczycieli Polonijnych „Otwarta Książka” w obwodzie kaliningradzkim, gdzie mieszka około 7,5 tys. Polaków. Prezes Autonomii Polaków „Polonia”  i dyrektor Szkoły Sobotniej Autonomii, gdzie uczęszcza 82 dzieci i 38 dorosłych. Mama 13-letniej Karoliny i 25-letniego Antona. O życiu w czasach koronawirusa rozmawia z Danutą Świątek

Facebook, szczególnie teraz jest przydatny, żeby być w kontakcie z zaprzyjaźnionymi nauczycielkami polonijnymi na całym świecie. Dziś są twoje urodziny, wszystkiego najlepszego! Cieszę  się, że Ciebie widzę na messengerze.

Dziękuję! Bardzo mi miło, że dzwonisz. Jakbyś była w Kalinigradzie, to bym przysłała tobie pizzę do domu!

Przysłałabyś pizzę?

Tak! Zadzwoniłam do restauracji i zamówiłam pizzę w prezencie wszystkim osobom, które bym dziś chciała zaprosić do domu na kolację. Ale wiadomo, że nie organizuję żadnego przyjęcia. Niech chociaż najedzą się za moje zdrowie w swoich domach. A wieczorem siądziemy przed komputerami i wzniesiemy toast za moje zdrowie! Jak skończy się  izolacja ludzi, to zrobimy z przyjaciółmi wielki piknik przy ognisku i wspólnie obejdziemy urodziny tych wszystkich, którym nie udało się świętować na bieżąco. Zbierze się pewnie około 70 osób.

Bardzo miło z Twojej strony, a czy można Tobie wysłać kwiaty?

Jestem w pracy i właśnie odbieram bukiety kwiatów i bukiety bakaliowe, bo działają poczty kwiatowe. Pracuję w urzędzie wojewódzkim i dlatego jestem poza domem. Mój syn i jego narzeczona też przysłali mi bukiet kwiatów. Cieszę się z tego niesamowicie, bo udało im się wrócić w ostatniej chwili z Kuby do Kaliningradu.

Zdążyli przed zamknięciem granic?

Hawanę opuścili dosłownie dzień przed zamknięciem granic na Kubie. Mój syn od dawna przygotowywał się starannie do wyjazdu, żeby tam oświadczyć się swojej dziewczynie. Oboje spędzili piękne dwa tygodnie na Kubie i Anton wrócił z narzeczoną! Ten wirus odstrasza od robienia dużego wesela. Młodzi, bo kochają podróże, postanowili, że dużego przyjęcia nie będzie. Jak sytuacja się ustabilizuje to będą podróżować.

Elena Rogaczykowa

A czy teraz można chociaż spacerować po ulicach Kaliningradu?

Zaraz pokażę co dzieje się na ulicy przy naszym urzędzie. (Elena przystawia telefon do szyby okna. Widzę jeden powoli jadący samochód. Na chodniku idą trzy osoby).

Trzeba mieć przepustkę, żeby wyjść z domu do pracy. A w urzędzie trzeba nosić maseczkę na twarzy i rękawiczki. Można wyjść do sklepu po zakupy albo do lekarza.

Czy Twojej 13-letniej córce łatwo, czy trudno siedzieć w domu?

Karolinka najbardziej cierpi z tego powodu, że nie może jeździć na rowerze. Ale ten wirus spowodował, że córka teraz chętnie wychodzi ze śmieciami do śmietnika, bo chce się przejść. Jak zobaczy, że mamy pół bochenka chleba, to już ofiaruje się, że pójdzie do sklepu. Mówi, że jest szczęśliwa, bo odrabia lekcje kiedy chce, a nie w godzinach, gdy chodziła do szkoły. Zadowolona też jest, bo wieczorami jestem w domu, zamiast uczyć w polskiej szkole.

Właśnie jak idzie nauczanie w Waszej polskiej szkole?

Prowadzimy zajęcia na zoom-ie, przez skype’a. Tylko namłodsze dzieci od 3 do 7 lat mają wolne, bo uważamy, że na naukę przez internet dla nich jest za wcześnie. Za to oglądają z rodzicami polskie bajki, bawią się i czekają, kiedy wrócą do szkoły. My też za nimi tęsknimy i zbieramy nowe pomysły na zajęcia. Starsze klasy wymyślają nowe projekty –  przygotowują się do Festiwalu Teatralnego online. Nagrywają filmiki jak czytają utwory polskich poetów. Już wkrótce na stronie internetowej szkoły będzie można obejrzeć ich poczynania. Nawet przygotowują wirtualne wycieczki po świecie dla kolegów. Nie chcemy, żeby teraz w czasie kwarantanny, nauka była nudna i nadmierna. Chcemy, by polonijni nauczyciele wszystkim uczniom pomagali w rozwijaniu wyobraźni i współpracy, i pozostaniu w dobrym humorze.

Czytałam o atrakcyjnym ośrodku wczasowym i uzdrowiskowym w Swietłogorsku,  służącym jako miejsce kwarantanny dla osób, które przyjechały do Kaliningradu. Czy trzeba płacić za pobyt, jeśli zostanie się odesłanym do takiego ośrodka?

Nie, nie trzeba. Pobyt i wyżywienie jest darmowe dla takiej osoby. Koszty pokrywa rząd.  Osoba przebywająca w ośrodku czeka na wyniki potwierdzające pierwszy test pozytywny na COVID-19.  A ten drugi test jest robiony w Moskwie lub Nowosybirsku. Do ośrodka trafiają osoby z całego obwodu, badane przez lekarzy lub zgłaszają się same na pogotowie z objawami przeziębienia. Lub osoby zupełnie zdrowe (na pierwszy rzut oka) po powrocie z innych krajów, ale nie mające możliwości do odpowiedniej izolacji. Nie ma w domu osobnego pokoju dla takiej osoby, bo mieszkanie jest za małe. Trafiają również osoby, które miały kontakt z chorymi na koronowirusa.

Czyli jeśli osoba z takiego ośrodka rozchoruje się – wtedy trafia do szpitala, a jeśli po 2 tygodniach nie ma symptomów i wynik testu jest negatywny, to wraca do domu?

Robi się jeszcze jeden test, trzeci. I dopiero po tym  negatywnym teście można wrócić do domu. 

Dziękuję za rozmowę i życzę zdrowia!

.

Rozmawiała: Danuta Świątek

Zdjęcia: archiwum E. Rogaczykowej

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj